poniedziałek, 6 maja 2013

Uzupelnienie autobusowej przygody i Hava Bedava na Facebook :)

Dzien dobry :)))

Lubie jak zadajecie pytania dotyczace tego co napisalam. 

1) Czy historie, ktore opisujesz sa prawdziwe?
TAK, TAK, TAK!!
Ten blog ma byc prawdziwy, z prawdziwymi emocjami, historiami i ludzmi. 
Oczywiscie, teraz po czasie przypominajac sobie te przezycia, przegladajac moje zapiski, jestem w stanie tak to ubrac w slowa, zebysmy mogli troche przy tym sie posmiac, ale wierzcie mi, ze wielokrotnie nie bylo mi do smiechu i piszac o ochocie, zeby wrocic pierwszym samolotem, tak naprawde czulam.
Wszystko zdarzylo sie naprawde, i moje odczucia w tamtym momencie, opisywane tutaj sa prawdziwe.

2) Dlaczego mialam focha na Maroko?
Najgorsza historia ze wszystkich w tej podrozy. Zaczelo sie tuz po przekroczeniu granicy hiszpansko-marokanskiej. Mam nadzieje, ze niedlugo ja opisze, ale powiem Wam szczerze, ze srednio - chetnie wracam do tych zdarzen i gdyby nie to, ze mam namacalny dowod w postaci pisanych slow, pomyslalabym, ze wted moja wyobraznia, a teraz pamiec i wspomnienia plata mi figle...
Niestety zdarzylo sie to naprawde.
No, juz niedlugo napisze :))
Po powrocie z Mauretanii foch mi minal i przeistoczyl sie w niezmacona milosc do Maroka :)

3) Czy Mama wie, ze podrozuje sama?
Mama - sie wypowiedz ;)))
Wtedy nie wiedziala. Nasciemnialam, ze jade z kims i wlasnie podczas tej konkretnej autobusowej podrozy wyszlo na jaw moje klamstwo. Jak? No co by sie podtrzymac jakos na duchu napisalam sms do Matuli :

"Jestem posrodku pustyni, autobus sie zepsul, czekamy"
" Anetko wracaj do cywilizacji! Jestes sama??"
"E nie mamo, nie jestem sama, jest ze mna okolo 40 Arabow"

i tym sposobem sie wygadalam...
 
4) Jak skonczyla sie historia podrozy z Agadiru do Dakhla?
Jak widac wszystko skonczylo sie dobrze. Podroz trwala prawie 37h. Stres, potem zimna noc, potem zar lejacy sie z nieba.
Tuz przed moim kampingiem w autobusie pojawil sie arab znacznych rozmiarow z sygnetami na rekach. W czasie jazdy podszedl do kierowcow wreczyl im grubasny plik banknotow. Jeden z kierowcow bez zadnej krepacji podzielil zysk na dwie rowne kupki i podzielil sie z drugim.

Tak, dotarlo do mnie, ze kogos przemycalismy, ale bylam tak zmeczona ta podroza, ze w sumie malo mnie to obeszlo, zwlaszcza, ze za juz przygotowywalam sie do wyjscia.

5) Co z jogurtem i muffinka?
Naczytalam sie przed podroza, zeby nic nie przyjmowac od obcych, bo podaja srodki usypiajace, potem okradaja, gwalca, zabijaja ;))
To nie dziwota, ze takie mysli jako pierwsze pojawily sie w mojej glowie ;)))

Po 30h, zglodnialam na tyle, ze stwierdzilam, ze sprobuje :D 
Oczywiscie nic mi nie bylo...zwykla a wlasciwie niezwykla uprzejmosc tej kobiety. Nie wiem do konca kto to, dlaczego to. Jedyne co mi przychodzi na mysl, ze to kobieta ze sklepiko-kawiarenki, przed ktora czekalam na autobus. Moze widziala, ze slecze tam jak osiol, nic nie jem, nic nie kupuje...
no nie wiem, zostanie to tajemnica :) 


Mam nadzieje, ze moje odpowiedzi zapokoja Wasza ciekawosc dotyczaca tego tematu.

Druga kwestia, o ktorej kilka slow chcialabym wspomniec to Facebook.
Zalozylam strone Hava Bedava
Po co? Hmmm, szczerze mowiac jeszcze do konca nie wiem ;)) 
Czasem jest cos czym chcialabym sie z Wami podzielic, a o czym w moim odczuciu nie warto pisac na blogu..
Blog ma byc konkretny, dotyczacy kontretnych zagadnien,  a nie o du... Maryni ;)
wiec pomyslalam sobie, ze FB moze byc taki do wymiany luznych informacji, spostrzezen, ciekawostek.
Moze  beda jakies takie zwykle "codzienne" zdjecia z zycia Dubaju?
Moze lepiej Was poznam?
A moze mi cos zasugerujecie :)? Moze polecicie innym jakies blogi czy to podroznicze czy inne?

Zapraszam Was serdecznie, bedzie mi naprawde szalenie milo jesli wpadniecie, polubicie a moze podzielicie sie tym czy owym :)



 Do nastepnego!
 A :)

aaa, tak przy okazji jestem w siodmym arabskim niebie, bo jest 6 Maja, a temp na zewnatrz + 32 C. lalalal, uwielbiaaaaaaaaaaam :))))))))



12 komentarzy:

  1. Ja juz polubilam! Teraz mam nadzieje, ze jak wyruszysz gdzies w swiat, to zabierzesz nas ze soba i potraktujesz jakims zdjeciem "na bierzaco". Juz nie bedziemy dluzej czekac az wrocisz, ochloniesz i w koncu cos napiszesz(w miedzyczasie zapominajac polowe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o wypraszam sobie :P ja tam pamiec mam fantastiko! i nic nie umyka mojemu procesorowi ;) ale masz racje, bedzie na biezaco :)
      Tenk juu :*

      Usuń
  2. ta wyprawa to z 2007 roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta, dokladnie ta ;) gdzie przygraneliscie mnie w Dakhla ;))) dobrze wnioskuje ;)??

      Usuń
  3. O rany julek, jakie tu historie niesamowite się dzieją...moja ciekawość sięga sufitu:).Ja tam z Maroka wróciłam zachwycona, z planem powrotu.Nie spotkało nas nic złego (odpukać), ludzie przemili, zero problemów organizacyjnym pomimo tego, że wszystko planowaliśmy z dnia na dzień i raczej działaliśmy spontanicznie. Ale może właśnie to działało na naszą korzyść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrocilam tez zadowolona ;))) gorzej bylo z poczatkiem :)
      a ile i gdzie byliscie w Maroko?

      Usuń
  4. Dzieki za wyjasnienie (tzn. czesciowe, bo mimo wszystko czekam na wyjasnienie) ;) Fejzbuka juz polubilam i zapraszam na mojego, tam tez sie troche dzieje, tak troche obok bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz sie u Ciebie zameldowalam :)))) a wyjasnienie bedzie, bedzie :)

      Usuń
  5. Może jogurt i muffinka były wliczone w cenę luksusowego autokaru? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisalam juz. Ze milo sie Ciebie czyta? Strasznie fascynujace przygody sie Ciebie imaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z tymi przygodami to prawdziwa prawda, przedziwna na dodatek. Ciekawe co je tak do mnnie przyciaga ;) czasami chcialabym podrozowac w spokoju! :)

      Usuń
  7. Oczywiście zaraz polubię Cię na fejsie:)

    OdpowiedzUsuń