Dawno mnie tu nie było ale nawał pracy i obowiązków sprawia, że po pracy jedyne na co mam ochotę to prysznic i łóżko.
Korzystając z okazji, że mój zapał głęboko jeszcze śpi postanowiłam coś naskrobać.
Co by było ładnie, zręcznie, jakże profesjonalnie połączę wstęp z tematem głównym, którym dziś będzie: zwyczajny dzien w Dubaju w odniesieniu do pracy i biznesu.
Pisząc o jakimkolwiek aspekcie życia w Emiratach/Dubaju i właściwie na
całym Półwyspie Arabskim trzeba wprowadzić podział na rdzennych
mieszkańcow, zwanych tu potocznie locals a imigrantami.
1. Rdzenni Emiratczycy
![]() |
| nazahamarkets.com |
Głównym czynnikiem determinującym zajmowaną pozycję a przede wszystkim
wysokość pensji nie jest wykształcenie ani doświadczenie tylko
narodowość.
Emiratczycy pracują głównie w instytucjach rządowych.
Pensja bez względu na zajmowaną pozycję jest taaaaaaaaaaak wysoka jak Burj Khalifa ;) (np. sekretarka w takich instytucjach zarabia okolo 15.000 AED)
Pensja bez względu na zajmowaną pozycję jest taaaaaaaaaaak wysoka jak Burj Khalifa ;) (np. sekretarka w takich instytucjach zarabia okolo 15.000 AED)
Pracują 5-6h...pracują jest wielkim słowem ;) w związku z moim zajęciem
często odwiedzam instytucje rządowe i z moich obserwacji wynika, że
głównym zajęciem jest picie kawy, rozmowy i BlackBerry czat ;)
Wiele się zmieniło, kształcą się na za granicą na renomowanych
uczelniach, wracając dostają wysokie stanowiska, mimo to stereotypy są
wciąż żywe.
Skąd zatem wzięła się taka opinia na temat rdzennych mieszkańców?
Nie będę zagłębiać się w drobne szczegóły ani wyjątki, napiszę tu o generalnej zasadzie.
Każda zagraniczna firma potrzebuje lokalnego tzw. sponsora, który bierze odpowiedzialność za firmę, za właściciela. Jako, że jeszcze do niedawana Dubaj był pustynią, mieszkańcy do transportu używali wielbłądów a nie ferrari ani hummerów, edukacja rowniez kulała bardzo mocno, Emiratczycy nie byli najlepszymi kandydatami na pracowników.
Nie będę zagłębiać się w drobne szczegóły ani wyjątki, napiszę tu o generalnej zasadzie.
Każda zagraniczna firma potrzebuje lokalnego tzw. sponsora, który bierze odpowiedzialność za firmę, za właściciela. Jako, że jeszcze do niedawana Dubaj był pustynią, mieszkańcy do transportu używali wielbłądów a nie ferrari ani hummerów, edukacja rowniez kulała bardzo mocno, Emiratczycy nie byli najlepszymi kandydatami na pracowników.
Zasada lokalnego sponsora i Emiratyzacja nakazująca zatrudnianie
określonej ilości Emiratczyków w każdej firme i ich słabe kwalifikacje
jak i mały zapał do pracy, doprowadziło do sytuacji zatrudniania ludzi
tylko na papierze. Zagraniczni inwestorzy woleli płacić wielkie
pieniądze na odczepnego, by w firmie nie mieć problemów ani leniwych pracowników.
W taki sposób trochę leniwi Emiratczycy stali się baaaardzo leniwi ;)
Jak już wspomniałam wiele się zmieniło. Wykształcenie jak i fajne stanowisko są teraz bardzo w cenie.
2. Imigranci
Tutaj też trzeba wprowadzić podział na tych, których pensję zaliczyć
możemy od przeciętnych do tych horrendalnie wysokich, i na tych których
pensja nie starcza na życie.
W obydwu przypadkach pracę można spokojnie nazwać harówą. 10h to miniumum, mimo iż oficjalnie 8h + 1h na przerwę.
Praca wszędzie..pewnie nie różni się to nijak od pracy w NYC czy innych wysoko rozwiniętych metropoliach.
A co po pracy?
Po pracy jest kolacja zwykle na miescie, lub przygotowana przez gosposie (napisze o tym oddzielnie)
W Dubaju panuje ogromna moda i parcie na chodzenie na silownie/fitnes. Tak wiec czy to przed czy to po pracy wiekszosc ludzi jest aktywnych fizycznie.
Co z zyciem spolecznym spytacie? Kawiarnie, kluby, imprezy. Zima, kiedy temperatury spadaja i da sie wytrzymac na zewnatrz, wiele ludzi spedza wieczore nocy, przy kawie czy fajce wodnej.
Imprezy tylko w weekend :)
No i oczywiscie centra handlowe i zakupy, zakupy, zaaaaaaaaakupyyyyyy...
![]() |
| geopoliticalmonitor.com |
Inaczej troche sprawy sie maja z pracownikami fizycznymi, i tymi ktorzy pracuja na najgorzej oplacanych stanowiskach. Zazwyczaj sa to Hindusi, Filipinczycy, Lankijczycy. Ich sytuacja materialana nie pozwala na zadne przyjemnosci. Pracuja bardzo ciezko, czesto na zewnatrz w temperaturach przekraczajacych 45C, nie majac zadnych praw ani benefitow.
Warunki w jakich mieszkaja; 5-6 osob w jednym pokoju, nie daja im szansy na wypoczynek we wlasnym mieszkaniu. Co zatem robia? Przesiaduja na zewnatrz. Chodza po centrach handlowych, szwendaja sie po plazy, parkach.
Mam nadzieje, ze Wam milo mija pracujacy dzien :)
pozdrawiam


Aktualnie właśnie się zabieram do pracy ;) Ale ja freelancer jestem to mam lepiej :) Wiadomo wszędzie są osoby lepiej zarabiające choćby ze względu na narodowość, a w Polsce na nazwisko czy "plecy" i osoby bardzo biedne ledwo zarabiające na czynsz. Lankijczycy? Pierwszy raz widzę to słowo. Możesz powiedzieć z jakiego kraju/regionu pochodzą?
OdpowiedzUsuńOj tesknie za praca jako freenalcer!! Lankijczycy - mieszkancy Sri Lanki :)
Usuńmilego pracowego dnia zatem zycze
Urzednicy chyba wszedzie sa leniwi i nie ma co do tego zasady jakiej sa narodowosci:). Nie zebym chciala komus ublizyc, ale wszyscy wiedza, ze tam gdzie wszystko powinno chodzic jak w zegarku, zwykle ledwo trybi.
OdpowiedzUsuńJa tam do nich nic nie mam :) zawsze zalatwiam i dostaje co potrzeba ale zajmuje to wieeeeeeeki. Przychodze, siedza sobie z nogami na krzesle, z BB w reku, zanim zechce im sie ruszyc mija pare minut ;)
UsuńTrzeba jednakze przyznac, ze sa bardzo mili i pomocni, w zwiazku z tym ich zachowanie tylko mnie smieszy a nie irytuje :)
attitude is 90% of your life :). Ja tez nic do nich nie mam, ale czasmi czlowiek potrzebuje cos na juz, a tu trzeba czekac. Moj malzonek w zeszlym roku musial przebukowac bilet lotniczy o 2 tygodnie bo w sumie 6 tygodni czekal na paszport.
Usuńrence opadywuja :)
UsuńZeby tylko rence ;)
UsuńJak nam sie koncza pozwolenia, to ja juz 2 tyg przed wygasnieciem chodze i sie ladnie usmiecham :D
Ja pracuje w arabskiej firmie, wiem co to znaczy miec czas na kawe, pogaduszki itd... mentalnosc to mentalnosc:) Za to cypryjskich urzedasow, a raczej paniusi nienawidze! Nie dosc ze sa powolne i malo bystre, to jeszcze zlosliwe.
OdpowiedzUsuńhihih, ooo o Paniach w urzedach tutejszych mozna by trylogie napisac ;) ich zlosliwosc i nieuprzejmosc jest na poziomie najwyzszego pietra w najwyzszym budynku ;) na szczescie moje i nie tylko, 90% urzednikow to mezczyzni:)
Usuńzycze duuuuuuuuzo cierpliwosci w pracy z Arabami :)
1. Poproszę jeszcze więcej o życiu zawodowym i codzienności.
OdpowiedzUsuń2. Nie do końca wiem dlaczego, ale bardzo zainteresował mnie wątek złośliwych i leniwych urzędniczek. Może zrobiło mi się lżej na duszy, że nie tylko mnie to spotyka (choć bez przesady, w końcu nie zawsze i nie tylko ze strony urzędniczek :-)
3. AED początkowo wyguglowałam jako "automatyczne defibrylatory zewnętrzne" ;-)Oczywiście zainteresował mnie temat wynagrodzeń koleżanek po fachu.
1. Postaram się :)
Usuń2. Arabki względem kobiet z szeroko pojętego "zachodu" z zasady są złośliwe ;) jeśli mogą wykorzystać swoją wyższą pozycję i uprzykrzyć życie to najpewniej to zrobią :D
3. hihih, wpisałam właśnie AED w google :D :D automatyczne defibrylatory zewnętrzne ;) ahahahah, nie mogę:D w takim razie może lepiej pisać Dhs - Dirhams!
Ad 2. To prawdziwe świństwo. Ciekawe, co je do tego popycha. Przychodzi mi do głowy parę pomysłów, a najbardziej "uprzejmy" to taki, że może same doznają dużo złośliwości i muszą dać upust swojej frustracji.
Usuńwitam, zagoszczę sobie u Ciebie, bo w innym świecie żyjesz, inne zwyczaje i obyczaje :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło mi :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej! Plus czekam na wszelkiego rodzaju pytania/sugestie/tematy :)
UsuńCzytam całego posta plus komentarze i odpowiedzi oraz oglądam wszystkie ilustracje.Staram się też zawsze dodać coś od siebie - niestety zmęczenie daje mi się już we znaki i czas mi iść na białą salę;)Szkoda,że mam tak mało wolnego czasu,bo lektura Twojego bloga pochłania mnie bez reszty...
OdpowiedzUsuńBlog nie zaaaajac ;))
Usuńhihih, milego czytania zatem!
Całe szczęście:)Dzięki:)
Usuń