Nigeria różą Afryki?
Hmmm, zastanówmy się.
Chce się dzisiaj podzielić z Wami moimi pierwszymi wrażeniami. Jestem tu zaledwie kilka dni, więc wszystko na świeżo i być może za miesiąc moje zdanie się zmieni ;)
Zacznijmy od pogody.
W tej chwili jest 31C i 75% wilgotność. W porównaniu do dubajskiego lata, to pikuś. W ogóle mnie to nie rusza ;). Jednakże zauważyłam u siebie pewne natręctwo. Przy takiej wilgotności normalnym jest odczucie, oblepienia całego ciała i ogólnego dyskomfortu. Natomiast tutaj przez to, że jest paskudnie brudno, pełno robali, kraluchów i innego dziwactwa i mając świadomość zagrożeń, chorób z tego wynikających, mam nieodparte wrażenie, że jestem okropnie brudna i noszę na sobie 3 miliardy bakterii, zarazków i chorób co z kolei prowadzi do chęci brania prysznica co kilka godzin. Do wody zaraz przejdę, ale kontynuując temat pogody. Nigeria leży w strefie klimatu podrównikowego, opady deszczu w Lagos są dość częste i bardzo obfite.
2 dni temu, godzina 6 rano, wyskakuję z łóżka wyrwana jakimś potężnym hukiem. Wybiegam na zewnątrz zobaczyć co się dzieje, a tam nie dzieje się nic. Tylko pada deszcz ;)
| eee, chyba nic nie widac. Musicie uwierzyc na slowo! |
Wczoraj po pracy mieliśmy jechać na firmową kolację. Wypolerowani, ubrani, gotowi siadamy do samochodu. Zaczyna padać, wszyscy wzdychają i wysiadają. Nie bardzo rozumiem dlaczego.
Ano dlatego, że jak tak leje to drogi sa pozalewane i nieprzejezdne. Z kolacji nici.
Wspomniałam o wodzie.
Oczywiście zapomnijcie o pitnej wodzie z kranu. Ta woda nie nadaje się ani do mycia twarzy, ani zębów ani nawet owoców czy warzyw. Pełno w niej świnstwa, czesto ma bezowe zabarwienie.
Więc nawet biorąc prysznic mam wrażenie, że moja skóra nie jest czysta ;)
Woda butelkowa też pozostawia wiele do życzenia. Mam na myśli smak, bo walorów zdrowotnych nie jestem w stanie ocenić, ufam rozlewniom. Kawa smakuje jak woda z basenu zabarwiona na kawowy kolor. Zupa bez ogromnej ilości przypraw i soli się nie obejdzie. (Wiem już, dlaczego wszyscy nasi pracownicy wracają z Nigerii sporo szczuplejsi ;) - cieszy mnie to niezmiernie)
Czystość.
Wszędzie walają się śmieci. Dla przyjezdnych z Europy Zachodniej czy z takiego dajmy na to Dubaju może być niezłym szokiem. Jeśli jednak byliście kiedykolwiek w kraju Afrykanskim, to wiele z nich wygląda podobnie. Niestety.
I maly apel do mieszkancow:
Robactwo.
Jak to w ciepłych krajach bywa w domach są karaluchy. Karaluchy są wszędzie. Tutaj są karaluchy w wersji XXL, znaczy 4-6 cm. Wierzcie, widziałam większe ;)
Czasem jakaś jaszczurka przebiegnie z kąta w kąt.
Wczoraj za oknem spotkałam sąsiada.
Na szczęście był z drugiej strony okna :D
Bezpieczenstwo.
Choroby.
Głowne to żółta febra, dur brzuszny, polio, żółtaczka, - na wszystkie wymienione chorby można dostac szczepionki. Żółta febra jest obligatoryjna dla wszystkich, Nie mając żółtej książeczki i tego szczepienia nie zostanie się wpuszczonym do Nigerii (czyt: zostaniesz wpuszczony jesli odpowiednio dużo zapłacisz)
Malaria - Nie ma szczepionki antymalarycznej. Profilaktycznie zażywa Się tabletki. Sa dwa rodzaje, takie które przyjmuje się codziennie i takie, które zażywa się raz w tygodniu. Skutki uboczne bywaja dosc ciekawe. U mnie ok trwały. 10 dni. Totalna bezsenność, zmiany nastroju, kołatanie Serca, halucynacje. Do wczoraj nie ukąsił mnie zaden komar. Oczywiście w oknach sa moskitiery wychodząc Na zewnatrz stosuję ns skórę specjalny środek. Wczoraj jakiś dziad mnie ukąsił. Pozostaje mi jedynie wierzyć, ze komar, który poczęstował się moja krwią nie mial prątków malarii.
Przestępczość / terroryzm
Czytając, oglądając Wiadomości odnosi Się wrażenie, ze Nigeria jest obecnie jednym z najmniej bezpiecznych miejsc na swiecie. Co rusz jakiś atak, porwani, zabici. Naczytałam się przedwyjazdem. Przyjechałam wystraszona.
Jak jest naprawde? Nie wiem. Dalej czytam, dalej pytam, obserwuję.
Jako, że ja jestem tu w sprawach biznesowych, firma odpowiada za moje bezpieczenstwo. Przed wyjazdem musiałam podpisac kilka ciekawych dokumentów, np. zakazujący wychodzić mi samej gdziekolwiek. Mimo, że biuro mam 5min drogi od domu,w najbardziej bezpiecznej dzielnicy, nie mogę się przespacerować. Zawsze towarzyszy mi kierowca. Jeśli jadę poza biuro wtedy jedzie z nami jeszcze ochroniarz z bronia. Skoro firma stosuje takie środki bezpieczenstwa znaczy najbezpieczniej nie jest. Aczkolwiek przez te kilka dni nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego ani niebezpiecznego.
Co ciekawe, zycie zamiera o 9 wieczorem. Nie ma nic. Wszystko jest pozamykane. Nie mozna zamowic sobie pizzy, nie mozna skoczyc do sklepu po wode. Spowodowane jest to ogromna przestepczoscia po zmroku. Skoro nawet Nigeryjczycy nie chca ryzykowac i wychodzic na zewnatrz noca, tym bardziej ja siedze na tylku ;)
Domy, wille ogrodzone są wysokimi murami, na szczycie których jest drut kolczasty. Wysokie bramy i 24h strażnik. Aczkolwiek drzwi domu się nie zamyka. Nawet w nocy. Dziwi mnie to nadal, ale najwidoczniej te mury i ochrona jest wystarczającym środkiem bezpieczenstwa.
Ludzie.
Ta sekcja będzie chyba najbardziej aktualizowana :)
Na tą chwilę mam bardzo mieszane uczucia. Nasi Nigeryjscy pracownicy rewelacja - prócz tego, że sa baaaaaardzo powolni ;) co mnie z deczka denerwuje.
Przestrasznie na tą chwilę irytuje mnie fakt dawania łapówek wszystkim za wszystko. W sklepie, pani na kasie, nalezy się napiwek. Panu, który przeniesie zakupy do samochodu napiwek. Panu, który odbierze wózek napiwek. Panu parkingowemu napiwek. Zdarza się, że patrole policji widząc białego, zatrzyma samochód tylko po to, żeby wydebić trochę kasy.
Biały traktowany jest jak bankomat. Z jednej strony doprowadza mnie to do szału. Z drugiej zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do większości społeczenstwa nawet najuboższy biały przyjeżdzajacy do Nigerii jest bogaczem.
Rozpisałam się jak zwykle, o milionie ważnych rzeczy nie wspomniałam.
Do następnego :)))
O ja chciałabym zobaczyć ten kraj:) Vhociaż nie wiem czy dałabym rade wytrzymać z karaluchami bo jaszczurki to raczej bez problemu:)
OdpowiedzUsuńTylko ten deszcz... brrr
hahahaha, deszczem sie przejmujesz ;)?
UsuńJak dotad bardzo lubie takie ulewy :D
no i dzieki temu zielono wszedzie!! :))
zdecydowanie KARALUCHOM mówię NIE!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo za wpisy, bo to jakoś tak jakbym to wszystko widziała na własne oczy - jesteś moim najlepszym "programem" przyrodniczym. Jak oglądam Martynę Wojciechowską czy innego podróżnika to aż tak tego nie odbieram a Ciebie jak czytam to tak jakbym widziała to własnymi oczami (nastąpiło powtórzenie połowy zdania ;))z niecierpliwością czekam na kolejne posty :)
O rany! Splonelam buraczanym rumiencem :D
UsuńSzalenie dziekuje za mile slowa !
A karaluchy - przynajmniej nie gryza i nie wstrzykuja malarii,
preferuje karaluszki niz komary :D
przy temperaturach w jakich przebywasz rumieńca nie widać spod opalenizny :)przekonałaś mnie co do karaluchów :) - jeśli mam wybierać :) Natomiast na dzień dzisiejszy nie zapraszam tychże ani ich kuzynów w moje bliskie okolice ;)Mam nadzieję, ze pogoda się poprawi i "nacpykasz" zdjęć :)
UsuńJak miło poczytać o rzeczach , o które ciężko nawet w przewodnikach. Podziwiam Twoją determinację bo ja tych karaluchów to nie przeżyłabym :)) Zazdroszczę lekkiego pióra:))
OdpowiedzUsuńPrzezylabys, przezyla ;) troche sie czlowiek wzdryga jak taki robal wyskakuje z kata, ale jak wspomnialam przynajmniej nie sa niebezpieczne :))
UsuńNa jak dlugo zagoscisz w Nigerii?
OdpowiedzUsuńMiesiac.
Usuńszkoda tylko,ze Twoj pobyt to praca i hotel,hotel i praca,ze strach wyrwac sie samemu gdziekolwiek,chocby na spacer...ale i tak fajna sprawa,zazdroszcze i zycze duzo duzo zdrowka,nie daj sie komarom i jaszczurkom!
Usuńuwielbiam takie relacje! czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia i udanego pobytu :)
Dzieki :))
UsuńBardzo interesujacy post!Czekam na kolejne ciekawostki z Nigerii :) Te karaluchy, jaszczurki i inne ciekawe stworzenia chyba najabrdziej mnie przerazily.
OdpowiedzUsuńOj tam, oj tam! Pojedziesz do Dubaju i tez sa karaluchy ;)
Usuńtrzeba sie zaprzyjaznic - nie ma innej opcji :D
Hmmm ostatnio kilka filmów w podobnym klimacie oglądałam i zastanawiałam sie jak mają sie do rzeczywistości :) a mają i to sporo. Jak widać.
OdpowiedzUsuńCo nie zmienia faktu ze i tak Ci zazdroszczę podróży ;) w jakoś taki lekko pokrecony patologiczny sposób
Ja sobie tez zazdroszcze dopoty dopoki jestem zdrowa i nie zlapie jakiegos swinstwa ;))
UsuńTak, tez zdazylam zauwazyc, ze ludzie z Nigerii sa powolni i nie opieram swoich odczuc na jednym przypadku. Moze oni przez ten klimat tacy, jacys, no... Post polknelam w calosci, a po jego przeczytaniu doszlam do wniosku, ze Nigeria na obrazkach i w Twoich postach oraz ta, ktora znam z opowiadan zdecydowanie mi wystarczy.
OdpowiedzUsuńChyba wszyscy lub wiekszosc Afrykanczykow tak ma. Na pewno klimat odgrywa tu duza role.
UsuńNie przesaaaadzaj, Nigeria nie jest zla. Do karaluchow mozna przywyknac ;)
witam,
OdpowiedzUsuńza namowa kolezanki zerknelam na Twoj blog i po nieprzepsanej nocy,juz jestem Twoja wierna fanka!bardzo lubie Twoj styl pisania,poruszane tematy i w ogole wszystko mi sie podoba,szkoda wyliczania;)wiem,ze teraz jestesmy w Nigerii,ale chcialam sie zapytac o prace w Dubaju. tak wiec wiem,ze pracujesz po 10h dziennie,ze jest harowka i ze tydzien zaczyna sie w niedziele...mam jednak pytanie a propo weekendow?masz pelne 2 dni wolnego,tzn piatek i sobote?czy tez wyrabiasz norme 6dni w tygodniu?
Najlepiej bedzie jesli napiszesz do mnie maila z wszystkimi nurtujacymi Cie pytaniami. W miare mozliwosci postaram sie odpowiedziec :)
Usuńdzieki za odwiedziny!
takie blogi czyta sie z czysta przyjemnoscia!jak najbardziej napisze maila!a ja dziekuje za umilanie mi czasu,skarbnice wiedzy,ciekawych spostrzezen,odkrywanie swiata i inspiracji do spelniania marzen!
Usuńi z niecierpliwoscia czekam na kolejny wpis
ewelina ;)
jak jest z urlopami tez jesli moge zapytac?w sensie platny urlop i ile dni w roku?czy pracodawca zapewnia bilet do kraju pochodzenia raz w roku,czy to juz zalezy od wysokosci stanowsika?i czy sa jakies dodatki mieszkaniowe,czy to tez tylko dla wybranych? prosze o odpowiedz i z gory dziekuje!
OdpowiedzUsuńswietny blog!! powiem szczerze, za sama nosilam sie od dluzszego czasu z zamiarem napisania podobnegom a i kraje , w ktorych mieszkalam sie powatarzaja: UAE (Dubai), Nigeria, jeszcze Malezja i pare innych ;) czekam wiec na dalsze relacje z Nigerii i jestem ciekawa, czy tak samo bedziemy postrzegac ten kraj. gratuluje swietnego bloga :)
OdpowiedzUsuńDzieki za odwiedziny :) Milo, ze nie jestem sama :) ale z tego co widze juz z Nigerii wybylas!
Usuńpozdrawiam
tak,ja juz :) byly momenty absolutnej frustracji, ale z perspektywy czasu milo sie wspomina, wiec trzymaj sie i staraj sie byc cierpliwa ;) chcialam tylko sie podzielic moimi wrazeniami o Nigeryjczykach- na poczatku tez doprowadzalo mnie do szalu, ze ciagle za mna chodzili, namawiali, cos chcieli sprzedac, cos zaoferowac itd. przez to mialam niestety negatywne nastawienie, ale w pewnym momencie przyszlo olsnienie! okazalo sie, ze kiedy "stalam sie jedna z nich -zaczelam mowic tak jak oni, zwraca sie do nich per sista i brodda, a do co wazniejszych oga (zeby podbudowac ich ego ;) oraz zartowac z nimi, prawic im komplementy, tak jak oni mnie, i w ogole bardziej sie z nimi utozsamiac, to oni przestali mnie traktowac jak "bankomat", a zaczeli po prostu jak ich oyibo friend :)
Usuńmam nadzieje, ze pobyt bedzie udany :)
mmm, moze to i jest sposob. Zobaczymy. Ja chyba jednak nie zatesknie za nigeria ;) wolalabym miec wiecej swobody, znaczy zyc w bezpieczniejszym miejscu i z grubsza robic na co mam ochote :)
UsuńDo szalu doprowadza mnei ich pooooooowooooooooolnooooooooosc. We wszyyyyyystkiiiim, we zyyyyciuuu i we praaacy ;)
Tak czy owak kazda podroz jest fantastyczna, i ciesze sie, ze mam taka szanse!
ale jesteś odważna! :) ojciec mojej znajomej miał "przyjemność" pracować w Lagos przez pół roku i... dobrze, że masz ochronę :/ bez szczegółów, coby nie straszyć i zniechęcać ;)
OdpowiedzUsuńNasluchalam sie juz takich opowiesci. Znam wielu bialych tutaj mieszkajacych i slyszalam nie jedno....
Usuńdobrze, ze ja tylko miesiac :D
Nomad in Heels a gdzie aktualnie przebywasz,pracujesz? Z tego co piszesz, zylas juz w paru miejscach na swiecie...fajne tak powloczyc sie po swiecie;)))
OdpowiedzUsuńobecnie tak bardziej lokalnie ;) czyli w Londynie, ale juz mnie korci, zeby znowu gdzies uciec ;) na powloczenie sie po swiecie nigdy nie jest za pozno!! :)
OdpowiedzUsuńMnie skutki uboczne jeśli chodzi o tabletki przeciwko malarii ominęły, moja znajoma za to miała straszne koszmary senne. Normalnie zazdroszczę Ci tej podróży :-)
OdpowiedzUsuńJa sobie bede zazdroscic jak wroce cala i zdrowa do dubajskiegdso domu:-) co do skutkow ubocznych to moje i tak sa niczym w porownaniu do tycch ktorzy doswiadczaja halucynqcji albo snow erotycznych:-) :-) :-) :-)
Usuń