środa, 26 września 2012

Arabska teoria względności czasu

Wczoraj mój  przyjaciel zamieścil taki oto wpis na Facebook'u:

" TIME .. TIME .. TIME .. TIME .. a word, ARAB will never understand ................"

co możemy przetłumaczyć jako:

"CZAS .. CZAS . .CZAS .. CZAS .. słowo, którego ARAB nigdy nie zrozumie.............."

thephilrossiexperience.com

Rozbawiło mnie to do łez, bo po pierwsze kolega też...ARAB ;)), Omańczyk, po drugie jak przykład pokazuje nie tylko mnie doprowadza to do...wzburzenia obiegu krwi ;)

Jeżeli jesteście z grona tych lubiących organizować swój dzień z zegarkiem i kalendarzem w ręku, zastanówcie się wielokrotnie przed przeprowadzką do jakiegokolwiek arabskiego kraju ;)

Pojecie czasu, terminow, umowionych spotkan  w arabskim swiecie jest zupelnie inne od "naszego".

Mieszkańcy Półwyspu Arabskiego żyją w "ciągłej gotowości" na telefon. 
catalogs.com
Co przez to rozumieć. Wyobraźcie sobie sytuację; (kilkukrotnie zdarzyła sie w naszej firmie) przyjeżdzają zagraniczni kontrahenci, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. W pewnym momencie właściciel/dyrektor generalny/inny ważny - ktoś z kim miało odbyć się spotkanie,  otrzymuje telefon od np. członka rodziny sheikha, z urzędu, od kogokolwiek kto zalicza się do tzw. "Gulf important people" czyli ludzi liczących sie w Zatoce. I co dzieje się z umówionym spotkaniem i kontrahentem, który np. specjalnie przyjeżdża na spotkanie z UK :)? Domyślcie się. Wyobrazcie sobie tez poziom frustracji i niezadowolenia osób czekających.

photos.com
Coś czego nie mogłam pojąć (w sumie to dalej nie mogę ) a  tutaj jest normą. Kandydatowi, którego firma chce zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną, zostanie dane mniej wiecej 2h na pojawienie sie w firmie. Pamietam mój pierwszy szok z tym związany, kiedy nasz CEO dał mi CV i poprosił o spotkanie z tą osobą za 2h, najzwyczajniej w świecie się roześmialam, gdyż myślalam, że to żart ;) Jak się okazało - nie był.


Waznym czynnikiem determinujacym rozklad dnia sa modlitwy, 5 razy w ciagu dnia. Dlatego tez, planujac spotkanie powinnismy byc swiadomi, w jakich godzinach muzulmanin zobowiazany jest do modlitw. Czas zmienia sie wraz z dniem, miesiacem, wschodem i zachodem slonca. Zawsze aktualne czasy podawane sa w gazecie, stronie internetowej gazety.
Dzisiaj (26.09.2912)np. bedzie to:        04:49           12:17        03:41          06:14         07:44   (30.09.2012)                                         04:50           12:14        03:39           06:09        07:39

Przyszłość jest w rękach Boga.     
Przeświadczenie Arabów o braku wpływu na własną przyszłość daje im niezłą "wymówke" do spóźnień czy nieobecności.
Krew mi się gotuje, kiedy słyszę słowo "inshallah" (oj zapamiętajcie sobie to słowo, bo ono wiele znaczy i wiele determinuje )

http://web.stagram.com
inshallah - znaczy tyle co "jeśli Bóg da, jeśli Bóg zechce"

Aneta: "W takim razie, do zobaczenia jutro o 15tej|
Arab:  "inshallah„ (w domyśle: „jak nie zaśpię, jak nie zapomnę, jak nie będzie korków, jak mi się samochód nie zepsuje, jak mnie ufo nie porwie, jak żona nie zacznie rodzić, jak dziecko nie zacznie ząbkować, jak Sheikh nie wyda zakazu, czy jak  mi się nie odechce, to pojawię się w bliższej lub dalszej okolicy godziny 15tej|)

U mnie w biurze slowo inshallah jest zabronione ;))
Setki razy ktos nie przyszedl, tlumaczac sie, „inshallah„ 
 Innym wyrażeniem, które powinniście poznać jest "mafi mushkile", o ktorym inshallah napisze wkrotce :)

Chcąc być profesjonalnym w swojej pracy, ciężko jest zaakceptować takie podejście.
Nie znaczy to, że się nie da.
Da :)
Przykład: Aneta. Dalej mnie to irytuje, ale staram  traktować to z lekkością i przymrużeniem oka, i mówie mafi muskhile ;)

Wam i sobie życzę wiele cierpliwości i spotkań odbywających się o umówionym czasie ;)

pozdrawiam

12 komentarzy:

  1. Zgadzam sie w calej rozciaglosci.... zaczynajac prace w mojej firmie stracilam chyba kilka lat zycia denerwujac sie na wieczne "bukra". Nasz big boss, sam arab, po kilku latach prowadzenia firmy przekonal sie o lekkosci w podejsciu do punktualnosci pracownikow i teraz mamy system logowania sie odciskiem palca, a kazdorazowe spoznienie jest podlega karze pienieznej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, si! ciesze sie, zem nie sama w bolu odnosnie bukra, inshallah i mafi mushile ;))


      systemy logowania sie odciskiem palcow w Dubaju sa w kazdej firmie, nawet tej najmniejszej ;)
      powinni to tez wprowadzic dla szefow, i uczestnikow spotkan :D

      Usuń
  2. Nawet się rozmarzyłam... Może rok takiej pracy (kiedy to nie ja czekam, tylko na mnie czekają) podziałałby na mnie jak urlop zdrowotny. Albo może jak rekolekcje biorąc pod uwagę codzienny rozkład modlitw.

    Słyszałam, że w całej Afryce jest podobnie. Byłam kiedyś za naszą wschodnią granicą - tego typu przyzwyczajenia okazują się bardziej rozpowszechnione niż przypuszczamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. No gdzie te Twoje komentarze ;)) przeczytalam je na skrzynce i juz sie zabieram za odpowiedz a tu nic ni ma :)

      Usuń
    3. bo ze wstydu sie spalilam, ze takie dlugie :) Sorka! :D

      Usuń
  4. No tak, u nas jest to nie do pomyślenia. A z drugiej strony moze rok u Ciebie sprawiłby ze przejmowalabym się mniej tym wszystkim? Nie wiem
    Obawiam się tylko ze należę do osób którym odkładanie na jutro mogłoby się niesamowicie spodobać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, ze takie podejscie, uczy dystansu. z drugiej strony, jesli jestesmy stona, ktorej zalezy, takie traktoeanie czasu doprowadza do furii ;))

      Usuń
  5. Na ważne umówione spotkania nie spóźniam się.Jestem co najmniej kwadrans szybciej.I doprowadza mnie do szału,gdy ktoś olewa mój czas i się na takie spotkanie spóźnia.
    W czasach,gdy mamy już telefony komórkowe,łatwiej nam uprzedzić drugą stronę o spóźnieniu.Byleby nie nadużywać cierpliwości tej pierwszej;)

    A jeśli chodzi o Arabię,to byłabym tam często zdenerwowana,szczególnie słysząc to magiczne słowo-tak jak Ty Nieko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie w ogole nie spozniam! A czekanie doprowadza moja krew do wrzenia ;) no ale co zrobic ;) trzeba sie przystosowac!
      Chyba nawet mozna :)

      Usuń
    2. No tak,co kraj,to obyczaj:)I nie ma wyjścia,jak tylko się przystosować do inności:)

      Usuń