Zachęcona mnóstwem pozytywnych recenzji bez dłuższego wahania sięgnęłam po "Girls of Riadh" czyli Dziewczyny z Rijadu, okrzyknięta Saudyjskim Seksem w Wielkim Mieście.
Książka w formie e-maili, opisująca życie 4 dziewczyn ze stolicy Arabii Saudyjskiej, ukazała się w 2005 roku wywołując sporo zamieszania. Ze względu na kontrowersje została wycofana i zabroniona. Dostępna na czarnym rynku szybko stała się bestsellerem na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Dopiero w 2008 roku anglojęzyczną wersję można było dostać w Saudyjskich księgarniach.
O czym jest zatem ta książka?
Arabia Saudyjska to kraj, w którym to religia pokazuje i nakazuje kobiecie miejsce w społeczeństwie.
Państwo gdzie kobiety nie mogą i nie potrafią same decydować o sobie. Mnóstwo zakazów, nakazów, kar
i potępienie społeczne w razie wychylenia się poza społeczne normy, to codzienność kobiet w AS.
i potępienie społeczne w razie wychylenia się poza społeczne normy, to codzienność kobiet w AS.
Czy to znaczy, ze kobiety stały się robotami? Maszynami bez uczuć, które wykonują tylko nakazy otrzymane od ojca, męża, społeczeństwa?
Jak pokazuje nam ta książka - nie.
Tak jak wszystkie kobiety bez znaczenia czy to w USA czy w Polsce, Saudyjki maja ogromne marzenia, swoje sekrety, intrygi, kompleksy, sposoby na uwodzenie i sekretne randki, którego my "ludzie z zewnątrz" jesteśmy nie do końca świadomi.
Jak w kraju, gdzie kobieta nie ma prawa wyjść sama na zewnątrz mieszkania, wyglądają randki?
Czym i jak kobiety uwodzą?
Czym i jak kobiety uwodzą?
Jak w kraju, gdzie kobieta bez męża jest warta tyle co nic, żyć, kiedy mąż postanawia odejść?
Co ma począć kobieta, która będąc zakochana na zabój, mamiona obietnica małżeństwa, kosztuje seksu? Wykorzystana i porzucona, potępiona przez najbliższych i społeczeństwo?
Albo jak poradzić sobie z niechcianym, nieakceptowanym dzieckiem, urodzonym po rozwodzie?
Niby nic,codzienność- powiecie. Ale w świecie rządzonym przez mężczyzn i surowe prawo każde wychylenie się poza normę, to przejaw ogromnej odwagi i książka udowadnia, że Saudyjki tę odwagę mają.
Moje ogólne wrażenia są pozytywne, aczkolwiek książka mnie nie zachwyciła, nie wstrząsnęła.
Mimo to polecam. Warto spojrzeć na Arabię Saudyjską z trochę innej perspektywy.
Na koniec trochę prywaty. Odnośnie kobiet z SA.
Około 70% klientów firmy, dla której pracuję to Arabowie z Półwyspu Arabskiego, głównie Saudyjczycy.
Nie wdając się w zbytne szczegóły, powiem jedynie, że firma oferuje luksusowy produkt.
W procesie sprzedaży musi uczestniczyć zarówno mąż jak i żona.
Sprzedawcami (fujjj, jak to brzydko brzmi) są zarówno kobiety i mężczyźni. Muzułmanie jak i nie muzułmanie.
Bardzo spłycając temat (ale przechodząc do sedna, czyli do roli kobiet w procesie sprzedaży): jeśli klientem jest Saudyjska rodzina a sprzedawcą mężczyzna, wtedy 90% kontaktu wzrokowego sprzedawcy powinno być skoncentrowane na mężczyźnie - potencjalnym kliencie
Ileż to razy zdarzyło się, że niezbyt ogarnięty handlowiec poświęcał zbyt dużo atencji kobiecie, czy zadał jedno z pozoru niewinne pytanie i cale spotkanie kończyło się porażką, gdyż albo to kobieta obruszała się za takie zachowanie, albo chorobliwie zazdrosny mężczyzna przerywał spotkanie.
Ale znacznie ciekawiej jest kiedy sprzedawcą jest kobieta.
Wtedy większość uwagi musi być skierowana na klientkę, mimo iż tak naprawdę zwracamy się do mężczyzny. Czasami, aż zabawnie to wygląda.Wyjaśniamy finansową logikę, rozrysowujemy, pokazujemy dane i wykresy kobiece, która czasem stwarza pozory zainteresowanej, czasem (ale bardzo rzadko, włącza się w dyskusje) ale i tak tym, który podejmie decyzje o wydaniu kilkudziesięciu tysięcy dolarów jest mężczyzna.
Kontakt wzrokowy pomiędzy sprzedawcą a mężczyzna musi być ograniczony do minimum (bo przecież nie chcemy rozzłościć żony).
Cobyście się mogli pośmiać opowiem Wam jaką wpadkę zaliczyłam czas jakiś temu dawny;)
Oczekiwaliśmy ważnego klienta z Omanu, dotarł na miejsce i tak się złożyło, że pierwszą osobą, którą spotkał byłam ja. Zaczęłam rozmowę o wszystkim i o niczym a raczej o mojej niezmąconej miłości do Omanu. Wszystko szło pięknie i gładko. Po paru chwilach proszę ich o zaproszenie (klient trzyma je w ręku), które upoważnia gości do odwiedzin w naszej firmie. Wyciągam rękę i ..........tu następuje katastrofa ;)
Mężczyzna zamiast podać mi zaproszenie, podaje mi swoją rękę. Nie miałam odwrotu musiałam uścisnąć, i w tym momencie żona owego mężczyzny dostała lekkiej nerwowości (czyt. szału).
Żona wielce obrażona wymaszerowała z biura, a mąż podreptał za nią...
I tak zwykły uścisk dłoni zniweczył szansę na dobry interes ;))
O mowie ciała i różnicach pomiędzy kulturą arabską i europejską mam nadzieje jeszcze kiedyś napisać.
Tymczasem zachęcam Was do przeczytania "Dziewczyn z Rijadu"
Mój ulubiony cytat z tej lektury: "Małżeństwo jest jak arbuz. Nie wiesz co kupiłaś dopóki nie zapłacisz za całość"
Dajcie znać co myślcie :)
pozdrawiam
nieźle... cały czas myślec do kogo mozna się usmiechać a komu reke podać dobrze ,ze my w PL nie mamy takich dylematów...pozdrawiam
OdpowiedzUsuńale jakie to ciekawe :)) pozdrawiam rowniez
Usuńmoj maz raz popelnil gafe. Spotkalam kolezanke w centum handlowym, jest ona muzulmanka, moj maz slyszal o niej wiele razy, ona o moim mezu tez wiec przedstawilam ich sobie. Moj maz oczywiscie w gescie powitania wyciagnal reke, ona sie wstrzymala, na co on ta "lape" jeszcze bardziej wyciagnal w jej strone, przyparta do muru dziewczyna wyciagnela reke, a ten ja wytarmosil za nia ile mial sil. Kupe smiechu mielismy jak mu sprawe "naswietlilam"
OdpowiedzUsuńhahahahahahah :D :D :D dobrze, ze kolezanka sama byla - bez meza znaczy sie ;)))
Usuńmnie sie zdarzylo kilkukrotnie zapomniec i na powitanie odwiedzajacych nas klientow wyciagalam reke w strone mezczyzny :D
gdyby wzrok mogl zabijac to juz kilkukrotnie bylabym usmiercona przez towarzyszace im zony ;))))
Dobrze, że mieszkam w kraju, gdzie można kupić kawałek arbuza, przynajmniej nie szkoda go wyrzucić, jeśli okaże się niesmaczny :)
OdpowiedzUsuńA tak serio, to poszukam tej książki, bo brzmi ciekawie.
hahahaha, podoba mi sie ;))) "przynajmniej nie szkoda go wyrzucic" ;)
Usuńksiazka faktycznie bardzo ciekawa i pokazuje KSA z troche innej strony, niz znamy ja z mediow. nie wiem czy tez Ci przytrafilo w Dubaju, ale zawsze smieszyl mnie ich sposob (opisany w Girls of Riyadh) "zdalnego" podrywania kobiet, czyli pisanie swojego numeru telefonu na kartce, ktora przykladaja do szyby.. umm yeah, let me just take my pen out and write it down ;)
OdpowiedzUsuńheh, o ile mnie to bawilo na poczatku teraz mnie to nie rusza ;)
Usuń