Od kilku dni moje mysli bujaja w oblokach, a wlasciwie nie w oblokach ale na polach herbacianych, polach ryzu. parkach narodowych, plazach Sri Lanki.
Glowe zaprzata mi pytanie gdzie wyjechac w tym roku.
Chce znow spakowac plecak, wziac jedna mape i pojechac. Niestety nie zapowiada sie w najblizszym czasie, dlatego podrozuje we wspomnieniach :)
Zapraszam Was na kilka zdjec
"my love", "my princess", "Jesus Exist", "Allah is big", "In God we trust", "jesus is here", "the best tuk tuk in SL" ,"paradise", "speed master","speed&freedom", "start day wth a smile"
Kierowcy tuk tukow odznaczaja sie nieprzecietna wyobraznia wybierajac imie dla swojego tuk tuka :)
po przyjezdzie na SL, bardzo napaliłam się na pomysł podróżowania tuk tukiem,
oczyma wyobrazni juz widzialam siebie w pomalowanym w kwiatki tuk tuku, jezdząca wzdłuz i wszerz,
I wierzcie mi, bylam baaardzo blisko ale ze wzgledu na stan drog i kulture (a raczej jej brak) jazdy...zrezygnowalam. (tak, sa gorsi niz arabowi ;))
musze przyznac, ze odrobine zaluje!!
bylo by cudnie: nieka w rozowym tuk tuku :D :D :D
Tymczasem przyszlo mi podrozowac lankijskim transportem publicznym:
Jedyna roznica pomiedzy tym autobusem a tymi przewozacymi pasezorow jest fakt, ze ten pojazd nie ma kol ;)
Po co zamykac i otwierac drzwi? Pan bileter vel marketingowiec vel manager zawsze w gotowosci czeka na nowych klientow.
Nie trzeba isc do dyskoteki! Wystarczy lokalny autobus. Draca sie w nieboglowy muzyka, kolowoe swiatelka, religijne obrazki i szalencza predkosc.
Moim ulubionym miejscem byly schodzki przednich drzwi. Podrozowanie z tej perspektywy wyglada zupelnie inaczej. Tylko troche tylek boli ;)
Moje nieudolne proby zobrazowania wyzej opisanej sytuacji:
http://www.youtube.com/watch?v=PxY4yHFQZio
http://www.youtube.com/watch?v=t19SaRz7P2Q
Ale dzisiaj tak naprawde tesknie za tym miejscem:
Arugam Bay - miejsce dla surferow, kilkumetrowe fale, dzikie plaze.
Po co tam jedziesz? Snobistyczne miejsce z chlopami prezacymi muskuly i podrywajacymi wszystko co sie rusza. Taka opinia nie zachecala, Miejsce to mialo byc tylko przystankiem na mojej drodze na poludnie Lanki. Tymczasem....do Arugam Bay wracalam 3 krotnie! Stanowczo najlepsze miejsce na calej wyspie. Dlaczego? Dlatego:
Za kilka dolarow mozemy pobyc w raju! Chatka z lisci palmowych, kilka metrow od morza, otoczona palmami i drzewami owocowymi. Czysto, prosto, wygodnie. Lozko, szafka, lazienka, fotel do czytania ksiazek - tak, to jest raj na ziemi. Zaden ani 5cio ani 7 gwiazdkowy hotel nie moze sie rownac z tym miejscem.
Tutaj krotki chatkowy filmik: http://www.youtube.com/watch?v=adeyzopnmv0
Jeden z pracownikow widzac moja milosc do wody kokosowej codziennie rano wital mnie swiezo scietym owocem.
Ciekawa jestem czy Wy wracacie do swoich miejsc, czy ciagle odkrywacie nowe?
Wyjezdzajac z takich miejsc jak np Arugam Bay nie rzadko rycze jak bobr i przyrzekam sobie, za niedlugi czas wrocic. Tymczasem kiedy przychodzi co do czego, po wielkich wewnetrznych sporach wybieram nowa destynacja.
Jak to u Was wyglada?

Na koniec male podsumowanie, napisane bardzo na swiezo po powrocie ze Sri Lanki:
42 dni,
bez mapy, bez przewodnika, prowadzona marzeniami i radami ludźmi spotkanymi na drodze..,
w ciągu tego czas Nieka:
-spotkała kilkunastu wspaniałych ludzi
-pierwszy raz piła wodę kokosową prosto z kokosa, jadła wood apple, pitaję, banany różnego smaku
-spała i zakochała się w chatce z liści palmowych
-dzieliła pokój z mrówkami, jaszczurkami, komarami, szczurem, wiewiórkami, pchłami łóżkowymi, konikami polnymi
-zbierała herbatę na plantacji Sir Thomasa Liptona
-prowadziła tuk tuka
-spała pod gołym niebem
-kąpała się w ogromnych falach w oceanie, w śtrodku nocy (no dobra, nie sama!)
-pływała, skakała w ogromnych (3-8m) falach (zajęło trochę czasu żeby się przemóc i wejść do oceanu;)
-wstawala przed switem slonca aby z sasiadem pomedytowac i przywitac nowy dzien
-widziała słonie, krokodyle, małpy, leopardy w ich 100% naturalnym środowisku
-przeziębiła się i spaliła słońcem tego samego dnia
-w chatce na drzewie spotkala Polakow, którzy od 20 lat co roku przyjeżdżają do jej wioseczki w górach (PL) na wakacje!
-dostałą kilkanaście ofert "masażu"
-dostała 2 bezpośrednie oferty seksu (nie skorzystała ;)
-dostałą1 ofertę małżeństwa (nie skorzstała)
- spotkała przyjaciela -na-całe-życie, została "żoną" na chwilę ( to inna sprawa od tej wspomnianej wyżej;)
-miała już dość "tuk tuk madam? "cocout madadm"?
-spała w domu pielgrzyma gdzie obudzily ja sarny wchodzace do pokoju
-jadała łyżkami zrobionymi z kokosa
-znalazła psa - przyjaciela, który bronił przed natarczywymi lankijczykami
-nigdy nie została przeproszona jeżeli ktoś nadepnął jej na stopę, bądź szturchnął
- nigdy nikt jej nie pomógł przy wnoszeniu czy wynoszeniu plecaka z autobusu
i dużo dużo innych pięknych, ciekawych, nietypowych wrażeń przeżyłą Nieka na Sri Lance...
śmieszna Sri Lanka...dziwna Sri Lanka...piękna Sri Lanka...







To ja byłem taki kozak, że przejechalem - według ostrożnych szacunków - ponad 2000 kilometrów tuk-tukiem :D
OdpowiedzUsuńAle nie korzystałem z autobusu. Lecieliśmy nawet wojskowym samolotem, do największej bazy wojsk rządowych w Trincomalee.
gratuluje odwagi ;) ja strchorzylam: D Autobusy byly wystarczajace dla mnie... Trincomalee...wszyscy mowili jedz, jedz, jedz...bylam na poludniu juz po wizycie w Arugam Bay, postanowilam pojechac na polnoc , sama podroz ponad 24h, po 45 min juz mnie w Trinco nie bylo (okropne miejsce), 10h kolejnych godzin w autobusie i juz bylam w Arugam :))
UsuńMamy nawet "własnego" tuk-tuka
UsuńAle poza tuk-tukiem, to się zachowywałem jak "rasowy turysta" - musiałem mieć klimatyzowanego busa z kierowcą, potrafiącym jeździć ponad 100 km/h i samolot wojskowy z jednogwiazdkowym generałem jako Oli Kolegą :D
Super laxury ten autobus :D
OdpowiedzUsuńMarzy mi sie taka chatka! Zawsze w dziecinstwie chcialam w takiej mieszkac.
Ja tylko w takimi laxury busami jezdze ;))))
Usuńcudnie, cudnie i jeszcze raz cudnie, tylko dla mnie najgorsze jest: "dzieliła pokój z mrówkami, jaszczurkami, komarami, szczurem, wiewiórkami, pchłami łóżkowymi, konikami polnymi",
OdpowiedzUsuńale te widoki i przeżycia wspaniała, ja póki co jestem zafascynowana Egiptem i Turcją, nie miałam możliwości być gdzieś dalej, Egipt i ta cała kultura mnie oczarowała, ale co ja tam mam się równać z Twoimi wojażami,
hihih, Izo! mrowki, jaszczurki, zaby, wiewiorki to nic. Najgorszy byl szczur, ktory siedzial na belce stropowej i sie na mnie gapil! Bo go przegonilam to dziad przychodzil, w koncu musialam skapitulowac :)
UsuńTurcja - ma specjalne miejsce w moim sercu dlatego zupelnie rozumiem Twoja fascynacje tym krajem.
Mozliwosci dalszych wojazy przyjda...jak to mowia, uwazaj o czym marzysz, bo marzenia sie spelniaja :)
Tego Ci zycze :))
Cudownie :)
OdpowiedzUsuńJa mam ochotę na Wietnam od jakiegoś czasu. I jeszcze tam dotrę :D
A co z Waszymi Indiami? Dalej w planach>
UsuńWietnam tez mnie pociaga...ale dzis jestem w nastroju do lezenia na hamaku z kokosem w reku :D :D :D
A pajakow w tym pokoju na pewno nie bylo?
OdpowiedzUsuńCudna, podroz, zazdroszcze cala soba ;)
U mnie w lipcu Polska i robienie odlozonego "na pozniej" prawka, a w sieprniu (jak tylko urlop dostane) po raz ktorys z kolei Andaluzja... Mamy tam baze i chociaz w tym roku mialo byc Maroko, to uwielbiam tam wracac.
Pajaki - nawet ich nie wliczam, bo sa naturalnym elemetem :D
UsuńKasia ja tez bede w Polsce w lipcu i juz mi chodzi po glowie jakis krotki wypad, ale nie moge sie zdecydowac gdzie :)
Nietka - pozazdrościłem Ci tematu i napisalem krotka fotorelacje z naszych wyjazdow na Sri Lankę u siebie na blogu :)
OdpowiedzUsuńOczywiscie zamiescilem tez odsylacz do Twojego bloga :D
ooo, moj wpis - inspiracja ;)) juz zioram :D
UsuńJa ciagle wracam do HIszpanii. Czasem walcze ze saba, zeby moze jednak od czasu do czasu gdzie indziej, a i tak laduje w HIszpanii:)
OdpowiedzUsuńa ciagle to samo miejsce w Hiszpani, czy Hiszpania ale zawsze inna? U mnie zawsze wygrywa mysl, ze w tylu miejscach mnie jeszcze nie bylo :))
UsuńNajczesciej jezdze na Majorke, bo tam mieszkalam, a poza tym to staram sie bywac w roznych zakatkach. Bardzo dlugo 'bronilam' sie przed Barcelona (jakies 10 lat), uwazalam ze Barcelona ma mniej hiszpanskosci w sobie, niz Madryt czy Sevilla. Fakt, ze jest katalonska nie mial tu nic do rzeczy. Jakos tak mialam w glowie i juz. Jednak w koncu dotarlam i do Barcelony i wpadlam po uszy, oczarowala mnie i otumanila, zdecydowanie chce jej wiecej:)
UsuńMieszkala na Majorce...ehhh, niektorzy to maja szczescie ;))))
Usuńa ja jestem przykladem"wszedzie dobrze,gdzie mnie nie ma";)mieszkam w Jerozolimie,zwiedzialam caly kraj(tujest naprawde pieknie),a jedyne o czym marze to byc gdzies indziej;D na obecna chwile mam dosyc Bliskiego Wschodu i planuje wypad na 2 tygodnie do Azji. Wietnam mi sie marzy,ale nie pogardze Tajlandia,Filipinami,czy jakas wyspa indonezyjska;DDD
Usuńnawet Dubaj mi sie wydaje bardziej atrakcyjny niz Izrael...ale pewnie jakbym tam mieszkala,to marzylabym np o Brazylii etc..;) macie tak?
Ewelina
witam w klubie nieuleczalnych wloczykijow ;)))
UsuńSarny wchodzące do pokoju całkowicie mnie przekonały. To moje marzenie:)
OdpowiedzUsuńa co jak slon czy taki leopard wejdzie do pokoju ;)? zartuje, zartuje |:) to sie nie zdarza :)!
UsuńDziwię Ci się, że tam nie zostałaś:).Jeden wyjazd a tyle rzeczy przeżyłaś, poczułaś, widziałaś, zrobiłaś...Echh, dobrze że są wspomnienia i zdjęcia, też niejednokrotnie ratują mi życie.Tuk tuk madam bardzo często rozpoczynało mój azjatycki dzień.
OdpowiedzUsuńo nieee, zostac to nie! moja arabska dusza by tego nie przetrzymala...
Usuńu mnie haslem przewodnim pobytu na SL bylo "coconut madam" no i to niesmiertelne "tuk tuk madam" tez oczywiscie....:D
Jak zwykle czytając odleciałam myślami daleko stad. Lubię wracać do kilku miejsc, i mam takich kilka, ale zdecydowanie ciągnie mnie w nowe i nieznane :)
OdpowiedzUsuń:))))))
UsuńSądząc po zdjęciach nosisz w sobie mnóstwo pięknych wspomnień z tego wyjazdu,zazdroszczę.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNieka, absolutnie niezwykłe te Twoje podróże. Post czytałam zachłannie, a gdy doszłam do chatki z liści palmowych zaatakowało mnie pytanie, czy tam nie było niebezpiecznych, jadowitych zwierząt. Gdy dowiedziałam się o pchłach, doszłam do wniosku, że takie podróże jednak nie są dla mnie ;-) Wolę poczytać o nich na Twoim blogu.
OdpowiedzUsuńja wszystko zniose procz wezy, jadowite czy nie - boje sie panicznie. (ktos mi kiedys powiedzial, ze na SL najwiecej ludzi ginie od ukaszenia - ale czy to prawda - pojecia nie mam)Aczkolwiek waz tak sam z siebie chyba nie przyjdzie i mnie nie ukasi ;) poza tym podrozujac czlowik wyrabia sobie nawyki sprawdzenia gdzie stawia noge i kladzie zadek :)
UsuńZdecydowanie mam swoje ulubione miejsca, do ktorych wracam...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
A nie kusi Cie, zeby pojechac w nowe :)?
UsuńW takiej chatce to i ją chętnie bym zamieszkała . Nie wiem tylko czy bym sie odważyła na taką podróż sama, strach by wziął górę nade mną :-)
OdpowiedzUsuńe tam strach! znika w porownaniu do przyjemnosci z mieszkania w takiej chatce ;))
Usuń