piątek, 26 kwietnia 2013

Tuk tukiem przez swiat...Sri Lanka

Od kilku dni moje mysli bujaja w oblokach, a wlasciwie nie w oblokach ale na polach herbacianych, polach ryzu. parkach narodowych, plazach Sri Lanki.

Glowe zaprzata mi pytanie gdzie wyjechac w tym roku. 
Chce znow spakowac plecak, wziac jedna mape i pojechac. Niestety nie zapowiada sie w najblizszym czasie, dlatego podrozuje we wspomnieniach :)  

Zapraszam Was na kilka zdjec

 "my love",  "my princess", "Jesus Exist", "Allah is big", "In God we trust", "jesus is here",  "the best tuk tuk in SL" ,"paradise", "speed master","speed&freedom", "start day wth a smile"

Kierowcy tuk tukow odznaczaja sie nieprzecietna wyobraznia wybierajac imie dla swojego tuk tuka :)

po przyjezdzie na SL, bardzo napaliłam się na pomysł podróżowania tuk tukiem,
oczyma wyobrazni juz widzialam siebie w pomalowanym w kwiatki tuk tuku, jezdząca wzdłuz i wszerz,
I wierzcie mi, bylam baaardzo blisko ale ze wzgledu na stan drog i kulture (a raczej jej brak) jazdy...zrezygnowalam. (tak, sa gorsi niz arabowi ;))

musze przyznac, ze odrobine zaluje!!
bylo by cudnie: nieka w rozowym tuk tuku :D :D :D
Tymczasem przyszlo mi podrozowac lankijskim transportem publicznym:



 Jedyna roznica pomiedzy tym autobusem a tymi przewozacymi pasezorow jest fakt, ze ten pojazd nie ma kol ;)
 
 

 Po co zamykac i otwierac drzwi? Pan bileter vel marketingowiec vel manager zawsze w gotowosci czeka na nowych klientow.


Nie trzeba isc do dyskoteki! Wystarczy lokalny autobus. Draca sie w nieboglowy muzyka, kolowoe swiatelka, religijne obrazki i szalencza predkosc.

Moim ulubionym miejscem byly schodzki przednich drzwi. Podrozowanie z tej perspektywy wyglada zupelnie inaczej. Tylko troche tylek boli ;)

Moje nieudolne proby zobrazowania wyzej opisanej sytuacji:


http://www.youtube.com/watch?v=PxY4yHFQZio
http://www.youtube.com/watch?v=t19SaRz7P2Q 

Ale dzisiaj tak naprawde tesknie za tym miejscem:
Arugam Bay - miejsce dla surferow, kilkumetrowe fale, dzikie plaze. 


Po co tam jedziesz? Snobistyczne miejsce z chlopami prezacymi muskuly i podrywajacymi wszystko co sie rusza. Taka opinia nie zachecala, Miejsce to mialo byc tylko przystankiem na mojej drodze na poludnie Lanki. Tymczasem....do Arugam Bay wracalam 3 krotnie! Stanowczo najlepsze miejsce na calej wyspie. Dlaczego? Dlatego:


Za kilka dolarow mozemy pobyc w raju! Chatka z lisci palmowych, kilka metrow od morza, otoczona palmami i drzewami owocowymi. Czysto, prosto, wygodnie. Lozko, szafka, lazienka, fotel do czytania ksiazek - tak, to jest raj na ziemi.  Zaden ani 5cio ani 7 gwiazdkowy hotel nie moze sie rownac z tym miejscem.





Tutaj krotki chatkowy filmik:  http://www.youtube.com/watch?v=adeyzopnmv0

Jeden z pracownikow widzac moja milosc do wody kokosowej codziennie rano wital mnie swiezo scietym owocem.


Ciekawa jestem czy Wy wracacie do swoich miejsc, czy ciagle odkrywacie nowe?



Wyjezdzajac z takich miejsc jak np Arugam Bay nie rzadko rycze jak bobr i przyrzekam sobie, za niedlugi czas wrocic. Tymczasem kiedy przychodzi co do czego, po wielkich wewnetrznych sporach wybieram nowa destynacja.
Jak to u Was wyglada?



Na koniec male podsumowanie, napisane bardzo na swiezo po powrocie ze Sri Lanki:

42 dni,
bez mapy, bez przewodnika, prowadzona marzeniami i radami ludźmi spotkanymi na drodze..,
w ciągu tego czas Nieka:
-spotkała kilkunastu wspaniałych ludzi
-pierwszy raz piła wodę kokosową prosto z kokosa, jadła wood apple, pitaję, banany różnego smaku
-spała i zakochała się w chatce z liści palmowych
-dzieliła pokój z mrówkami, jaszczurkami, komarami, szczurem, wiewiórkami, pchłami łóżkowymi, konikami polnymi
-zbierała herbatę na plantacji Sir Thomasa Liptona
-prowadziła tuk tuka
-spała pod gołym niebem
-kąpała się w ogromnych falach w oceanie, w śtrodku nocy (no dobra, nie sama!)
-pływała, skakała w ogromnych (3-8m) falach (zajęło trochę czasu żeby się przemóc i wejść do oceanu;)
-wstawala przed switem slonca aby z sasiadem pomedytowac i przywitac nowy dzien
-widziała słonie, krokodyle, małpy, leopardy w ich 100% naturalnym środowisku
-przeziębiła się i spaliła słońcem tego samego dnia
-w chatce na drzewie spotkala Polakow, którzy od 20 lat co roku przyjeżdżają do jej wioseczki w górach (PL) na wakacje!
-dostałą kilkanaście ofert "masażu"
-dostała 2 bezpośrednie oferty seksu (nie skorzystała ;)
-dostałą1 ofertę małżeństwa (nie skorzstała)
- spotkała przyjaciela -na-całe-życie, została "żoną" na chwilę ( to inna sprawa od tej wspomnianej wyżej;)
-miała już dość "tuk tuk madam? "cocout madadm"?
-spała w domu pielgrzyma gdzie obudzily ja sarny wchodzace do pokoju
-jadała łyżkami zrobionymi z kokosa
-znalazła psa - przyjaciela, który bronił przed natarczywymi lankijczykami
-nigdy nie została przeproszona jeżeli ktoś nadepnął jej na stopę, bądź szturchnął
- nigdy nikt jej nie pomógł przy wnoszeniu czy wynoszeniu plecaka z autobusu

i dużo dużo innych pięknych, ciekawych, nietypowych wrażeń przeżyłą Nieka na Sri Lance...

śmieszna Sri Lanka...dziwna Sri Lanka...piękna Sri Lanka...


33 komentarze:

  1. To ja byłem taki kozak, że przejechalem - według ostrożnych szacunków - ponad 2000 kilometrów tuk-tukiem :D
    Ale nie korzystałem z autobusu. Lecieliśmy nawet wojskowym samolotem, do największej bazy wojsk rządowych w Trincomalee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluje odwagi ;) ja strchorzylam: D Autobusy byly wystarczajace dla mnie... Trincomalee...wszyscy mowili jedz, jedz, jedz...bylam na poludniu juz po wizycie w Arugam Bay, postanowilam pojechac na polnoc , sama podroz ponad 24h, po 45 min juz mnie w Trinco nie bylo (okropne miejsce), 10h kolejnych godzin w autobusie i juz bylam w Arugam :))

      Usuń
    2. Mamy nawet "własnego" tuk-tuka
      Ale poza tuk-tukiem, to się zachowywałem jak "rasowy turysta" - musiałem mieć klimatyzowanego busa z kierowcą, potrafiącym jeździć ponad 100 km/h i samolot wojskowy z jednogwiazdkowym generałem jako Oli Kolegą :D

      Usuń
  2. Super laxury ten autobus :D
    Marzy mi sie taka chatka! Zawsze w dziecinstwie chcialam w takiej mieszkac.

    OdpowiedzUsuń
  3. cudnie, cudnie i jeszcze raz cudnie, tylko dla mnie najgorsze jest: "dzieliła pokój z mrówkami, jaszczurkami, komarami, szczurem, wiewiórkami, pchłami łóżkowymi, konikami polnymi",
    ale te widoki i przeżycia wspaniała, ja póki co jestem zafascynowana Egiptem i Turcją, nie miałam możliwości być gdzieś dalej, Egipt i ta cała kultura mnie oczarowała, ale co ja tam mam się równać z Twoimi wojażami,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihih, Izo! mrowki, jaszczurki, zaby, wiewiorki to nic. Najgorszy byl szczur, ktory siedzial na belce stropowej i sie na mnie gapil! Bo go przegonilam to dziad przychodzil, w koncu musialam skapitulowac :)
      Turcja - ma specjalne miejsce w moim sercu dlatego zupelnie rozumiem Twoja fascynacje tym krajem.
      Mozliwosci dalszych wojazy przyjda...jak to mowia, uwazaj o czym marzysz, bo marzenia sie spelniaja :)
      Tego Ci zycze :))

      Usuń
  4. Cudownie :)
    Ja mam ochotę na Wietnam od jakiegoś czasu. I jeszcze tam dotrę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z Waszymi Indiami? Dalej w planach>
      Wietnam tez mnie pociaga...ale dzis jestem w nastroju do lezenia na hamaku z kokosem w reku :D :D :D

      Usuń
  5. A pajakow w tym pokoju na pewno nie bylo?
    Cudna, podroz, zazdroszcze cala soba ;)
    U mnie w lipcu Polska i robienie odlozonego "na pozniej" prawka, a w sieprniu (jak tylko urlop dostane) po raz ktorys z kolei Andaluzja... Mamy tam baze i chociaz w tym roku mialo byc Maroko, to uwielbiam tam wracac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pajaki - nawet ich nie wliczam, bo sa naturalnym elemetem :D

      Kasia ja tez bede w Polsce w lipcu i juz mi chodzi po glowie jakis krotki wypad, ale nie moge sie zdecydowac gdzie :)

      Usuń
  6. Nietka - pozazdrościłem Ci tematu i napisalem krotka fotorelacje z naszych wyjazdow na Sri Lankę u siebie na blogu :)
    Oczywiscie zamiescilem tez odsylacz do Twojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ciagle wracam do HIszpanii. Czasem walcze ze saba, zeby moze jednak od czasu do czasu gdzie indziej, a i tak laduje w HIszpanii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ciagle to samo miejsce w Hiszpani, czy Hiszpania ale zawsze inna? U mnie zawsze wygrywa mysl, ze w tylu miejscach mnie jeszcze nie bylo :))

      Usuń
    2. Najczesciej jezdze na Majorke, bo tam mieszkalam, a poza tym to staram sie bywac w roznych zakatkach. Bardzo dlugo 'bronilam' sie przed Barcelona (jakies 10 lat), uwazalam ze Barcelona ma mniej hiszpanskosci w sobie, niz Madryt czy Sevilla. Fakt, ze jest katalonska nie mial tu nic do rzeczy. Jakos tak mialam w glowie i juz. Jednak w koncu dotarlam i do Barcelony i wpadlam po uszy, oczarowala mnie i otumanila, zdecydowanie chce jej wiecej:)

      Usuń
    3. Mieszkala na Majorce...ehhh, niektorzy to maja szczescie ;))))

      Usuń
    4. a ja jestem przykladem"wszedzie dobrze,gdzie mnie nie ma";)mieszkam w Jerozolimie,zwiedzialam caly kraj(tujest naprawde pieknie),a jedyne o czym marze to byc gdzies indziej;D na obecna chwile mam dosyc Bliskiego Wschodu i planuje wypad na 2 tygodnie do Azji. Wietnam mi sie marzy,ale nie pogardze Tajlandia,Filipinami,czy jakas wyspa indonezyjska;DDD
      nawet Dubaj mi sie wydaje bardziej atrakcyjny niz Izrael...ale pewnie jakbym tam mieszkala,to marzylabym np o Brazylii etc..;) macie tak?

      Ewelina

      Usuń
    5. witam w klubie nieuleczalnych wloczykijow ;)))

      Usuń
  8. Sarny wchodzące do pokoju całkowicie mnie przekonały. To moje marzenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co jak slon czy taki leopard wejdzie do pokoju ;)? zartuje, zartuje |:) to sie nie zdarza :)!

      Usuń
  9. Dziwię Ci się, że tam nie zostałaś:).Jeden wyjazd a tyle rzeczy przeżyłaś, poczułaś, widziałaś, zrobiłaś...Echh, dobrze że są wspomnienia i zdjęcia, też niejednokrotnie ratują mi życie.Tuk tuk madam bardzo często rozpoczynało mój azjatycki dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nieee, zostac to nie! moja arabska dusza by tego nie przetrzymala...
      u mnie haslem przewodnim pobytu na SL bylo "coconut madam" no i to niesmiertelne "tuk tuk madam" tez oczywiscie....:D

      Usuń
  10. Jak zwykle czytając odleciałam myślami daleko stad. Lubię wracać do kilku miejsc, i mam takich kilka, ale zdecydowanie ciągnie mnie w nowe i nieznane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sądząc po zdjęciach nosisz w sobie mnóstwo pięknych wspomnień z tego wyjazdu,zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieka, absolutnie niezwykłe te Twoje podróże. Post czytałam zachłannie, a gdy doszłam do chatki z liści palmowych zaatakowało mnie pytanie, czy tam nie było niebezpiecznych, jadowitych zwierząt. Gdy dowiedziałam się o pchłach, doszłam do wniosku, że takie podróże jednak nie są dla mnie ;-) Wolę poczytać o nich na Twoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wszystko zniose procz wezy, jadowite czy nie - boje sie panicznie. (ktos mi kiedys powiedzial, ze na SL najwiecej ludzi ginie od ukaszenia - ale czy to prawda - pojecia nie mam)Aczkolwiek waz tak sam z siebie chyba nie przyjdzie i mnie nie ukasi ;) poza tym podrozujac czlowik wyrabia sobie nawyki sprawdzenia gdzie stawia noge i kladzie zadek :)

      Usuń
  13. Zdecydowanie mam swoje ulubione miejsca, do ktorych wracam...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  14. W takiej chatce to i ją chętnie bym zamieszkała . Nie wiem tylko czy bym sie odważyła na taką podróż sama, strach by wziął górę nade mną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam strach! znika w porownaniu do przyjemnosci z mieszkania w takiej chatce ;))

      Usuń