Nie bardzo lubię wypowiadać się na temat miejsca, kultury, tradycji, rzeczywistości etc. jeżeli nie byłam, nie widziałam czy nie doświadczyłam na własnej skórze.
W Afganistanie jeszcze nie byłam ale postanowiłam zabrać głos. Do dzisiejszego tematu zainspirował mnie artykuł zamieszczony na angielskiej stronie Al Jazeera:
http://www.aljazeera.com/news/asia/2012/04/2012417142921275408.html
Artykuł mówiący o 150 uczennicach jednego z afgańskich liceów, które zatruły się wodą spożywaną w tejże szkole.
Woda została zatruta, najprawdopodobniej sprawcą był islamski konserwatysta przeciwny edukacji kobiet.
Uczennicom, prócz typowych dolegliwości żołądkowych nic się nie stało. 17 kwietnia 2012 roku!
Woda została zatruta, najprawdopodobniej sprawcą był islamski konserwatysta przeciwny edukacji kobiet.
Uczennicom, prócz typowych dolegliwości żołądkowych nic się nie stało. 17 kwietnia 2012 roku!
Artykuł ten przypomniał mi o jednej z lepszej książek, które przewinęły się przez moje ręce:
Tego cytatu nie potrafię zapomnieć:
"Burka nie waży nic, ale czujesz się w niej jak za żelaznymi kratami; gdyby była z ołowiu nie przytłaczałaby bardziej.
To nie klaustrofobia, to utrata tożsamości: pod burką jesteś nikim"
To nie klaustrofobia, to utrata tożsamości: pod burką jesteś nikim"
Burka...czyli tradycyjne okrycie Afganek, wór, zakrywający wszystko, również oczy.
Z racji stosunkowo wielu podróży, zainteresowań, studiów czy pracy magisterskiej przeczytałam mnóstwo opracowań
na temat kobiet w krajach muzułmańskich.
Część z nich była wnikliwymi badaniami przeprowadzanymi przez międzynarodowe organizacje, część książkami pisanymi "na zapotrzebowanie" (głównie po wrześniu 2001), żeby wpisać się w gorący temat.
Natomiast książka Any Tortajada to samo życie. Autorka zainteresowana dolą kobiet w Afganistanie przyjeżdża do tego kraju, przywdziewa burkę, żyje z Afgańską rodziną, odwiedza obozy uchodźców zarówno w Afganistanie jak i Pakistanie.
I pisze.
Pisze co widzi i co czuje.
Pięknym językiem opisuje piekło Afganek pozbawionych jakichkolwiek praw, życie w strachu i poniżeniu,
gdzie za odsłonięcie twarzy kobiety są kamienowane, gdzie głośna rozmowa nie mówiąc już o śmiechu jest zakazana. Opisywany czas to czas rządów Talibów, którzy zabronili kobietom edukacji, tym kobietom, które wcześniej zdobyły wykształcenie zakazano wykonywania zawodu. Zabroniono im wszystkiego...w pamięci został mi fragment o wielkiej bezsilności, np. kobiety nie mogły korzystać z usług lekarza - mężczyzny (nawet jeśli mąż/ojciec/brat) towarzyszyłby badaniu, równocześnie zabroniono kobietom pracować, więc nie było kobiet-lekarzy. Tym samym chore kobiety skazywane były na cierpienie, śmierć bez fachowej pomocy. Brzmi gorzej niż średniowiecze, a to przecież lata 1996-2001...
Mimo ogromnego zniewolenia, kontroli z każdej strony, groźbie śmierci Afganki walczyły o swoją godność i wolność. Organizowały tajne lekcje, biblioteki, uczyły się jedna od drugiej, udzielały sobie wzajemnie wszelakiej pomocy.
Założyły Rewolucyjne Stowarzyszenie Kobiet Afganistanu (RAWA), walczące z narzuconą przez Talibów dyskryminacją kobiet.
Jeżeli ciekawi Was jak wyglądało prawdziwe życie zarówno kobiet jak i mężczyzn w Afganistanie za czasów panowania Talibów - koniecznie sięgnijcie po tę pozycję.
Od kiedy Talibowie utracili władzę, kobiety odzyskały część swoich praw, w tym prawo do edukacji, jednak jak widać, mimo upływu kolejnej dekady, część Afgańczyków jest dalej przeciwna..
Pięknym językiem opisuje piekło Afganek pozbawionych jakichkolwiek praw, życie w strachu i poniżeniu,
gdzie za odsłonięcie twarzy kobiety są kamienowane, gdzie głośna rozmowa nie mówiąc już o śmiechu jest zakazana. Opisywany czas to czas rządów Talibów, którzy zabronili kobietom edukacji, tym kobietom, które wcześniej zdobyły wykształcenie zakazano wykonywania zawodu. Zabroniono im wszystkiego...w pamięci został mi fragment o wielkiej bezsilności, np. kobiety nie mogły korzystać z usług lekarza - mężczyzny (nawet jeśli mąż/ojciec/brat) towarzyszyłby badaniu, równocześnie zabroniono kobietom pracować, więc nie było kobiet-lekarzy. Tym samym chore kobiety skazywane były na cierpienie, śmierć bez fachowej pomocy. Brzmi gorzej niż średniowiecze, a to przecież lata 1996-2001...
Mimo ogromnego zniewolenia, kontroli z każdej strony, groźbie śmierci Afganki walczyły o swoją godność i wolność. Organizowały tajne lekcje, biblioteki, uczyły się jedna od drugiej, udzielały sobie wzajemnie wszelakiej pomocy.
Założyły Rewolucyjne Stowarzyszenie Kobiet Afganistanu (RAWA), walczące z narzuconą przez Talibów dyskryminacją kobiet.
Jeżeli ciekawi Was jak wyglądało prawdziwe życie zarówno kobiet jak i mężczyzn w Afganistanie za czasów panowania Talibów - koniecznie sięgnijcie po tę pozycję.
Od kiedy Talibowie utracili władzę, kobiety odzyskały część swoich praw, w tym prawo do edukacji, jednak jak widać, mimo upływu kolejnej dekady, część Afgańczyków jest dalej przeciwna..
Sytuacja kobiet w krajach muzułmańskich...temat rzeka, co kraj to sytuacja inaczej się przedstawia.
Powiecie, że w Polsce, USA czy Francji też jest dyskryminacja. Jest, zgadzam się, bo niby dlaczego np. księgowa z takim samym wykształceniem i doświadczeniem jak księgowy zarabia znacznie mniej?
Natomiast wymyślanie tematów na siłę i np. nawoływanie jednej "Pani z polityki": "Dajcie kobietom prawo do zmarszczek" w porównaniu do sytuacji milionów kobiet w ogromnej ilości miejsc na świecie, wydaje się co najwyżej śmieszne...
Natomiast wymyślanie tematów na siłę i np. nawoływanie jednej "Pani z polityki": "Dajcie kobietom prawo do zmarszczek" w porównaniu do sytuacji milionów kobiet w ogromnej ilości miejsc na świecie, wydaje się co najwyżej śmieszne...
Co Wy na ten temat myślicie?
Czy wolno, czy mamy prawo, wkraczać w takie kraje jak np. Afganistan i zmieniać ich kulturę i tradycję?
Czy mamy tylko czekać i się przyglądać?
My czyli kto?
My czyli kto?
Dla mnie prawdziwą wolnością jest prawo wyboru...i prawa do wolnego wybory życzę wszystkim kobietom na świecie.
A.

Afganistan to temat rzeka,a zarazem (jak dla mnie) wciąż temat tabu, bo tak naprawdę tylko nielicznym kobietom udało się zabrać głos, wykrzyczeć prawdę, która tak boli...Wiesz, ja od uchodźców w Londynie słyszałam bardzo podobne historie...historie kobiet, które miały na tyle szczęścia w tym morzu nieszczęścia, że udało im się ze swojej ojczyzny uciec, a w nowej rzeczywistości w ogóle nie potrafią się odnaleźć. Poleconą przez Ciebie pozycję na pewno przeczytam.A Ty jeśli nie czytałaś, to polecam (w bardzo podobnej tematyce):Asne Seierstad- "Księgarz z Kabulu" i W. Jagielskiego- "Modlitwa o deszcz" (ale to pewnie już przeczytałaś;)
OdpowiedzUsuńTakie metropolie jak Londyn właśnie dają możliwość poznania nieco prawdy ze źródeł.Trudny temat...sporo wątków. Ja nie znam żadnej kobiety z Afganistanu...bardzo chciałabym tam pojechać, choć z jednej strony strach wielki, ale ciekawość jeszcze większa.
UsuńModlitwę o deszcz czytałam chyba ze cztery razy, ale Księgarza nie znam, więc chętnie ziornę :)
wlasnie wyczytane ..wioska niedaleko Kabulu , dwch talibow poklocilo sie o kobiete nie mogli dojsc do pozrozumienia... szybki sad oglosil ze dopuscila sie zdrady i trzeci talib publicznie ja zastrzelil :/
OdpowiedzUsuńJak to w ogole skomentowac.
UsuńStraszne.
Mnie od dawna zastanawia co musi stać się w życiu człowieka, że staje się sprawcą przemocy. Przemoc jest przemocą bez względu na to w jakim kraju ma miejsce i jaką przybierają formę. Taka i podobne sytuacje nie biorą się "same z siebie". Do tego potrzebni są ludzie.
OdpowiedzUsuńPrzemoc jest najłatwiejszym "rozwiązaniem" (oczywiście pozornym).
UsuńMnie niesamowicie intryguje to prawdzie życie Afganek, ile z nich zrzuciło by burkę, jak by się zachowały mając nagle prawo do wolnego wyboru.
Zwykły człowiek może stać się sprawca
OdpowiedzUsuńPrzemocy, wystarczy dezidentyfikacja i poczucie bezkarności, dodając do tego ideologię ... Rodzi się przemoc na wielka skale ...
Zainteresowanych odsyłać do książki Zimbardo "efekt Lucyfera"
I to chyba rownież leży u podłoża przemocy wobec kobiet ... Powszechne przyzwolenie swiata mężczyzn
Smutne.
świat arabski to w gruncie rzeczy świat mężczyzn
:((
Prawda. Chociaz chyba nie tak prosta jak nam sie wydaje. Mysle, ze jest wiele czynnikow determinujacych takie zachowania, ktorych my tzw. ludzie zachodu nigdy nie zrozumiemy.
OdpowiedzUsuńMam jedynie nadzieje, ze wszystko powoli bedzie szlo ku lepszem.
widze, ze czytamy te same ksiazki ;) skoro sie interesujesz ta tematyka, to chcialbym Ci rowniez polecic "Nine Parts of Desire" Geraldine Brooks, ktora opisuje i analizuje rozne interpretacje Koranu oraz przede wszystkim kwestie dotyczace kobiet w Islamie. Z kolei o zyciu w Arabii Saudyjskiej (i ekstremalnej interpretacji Islamu) swietnie pisze Qanta Ahmed w "In the Land of Invisible Women".
OdpowiedzUsuńObie czytalam :) In the Land - nie podobala mi sie, dla mnie nie wniosla nic nowego. I w moim odczuciu nie byla odzwierciedlieniem prawdziwego zycia. Tak czy owak ksiazki czytac warto, ale warto tez przepuszczac je przez sito i nie przyjmowac wszystkiego jako wyrocznie!
UsuńDzieki za odwiedziny