czwartek, 15 listopada 2012

Tureckie wspomnienia

Witajcie!

Dziś sentymenty od rana za mną ganiają.
Mija bowiem 7 lat od mojej pierwszej wizyty w Turcji. 
Będzie to relacja w przeważającej części fotograficzna bo jakbym miała to wszystko opisać - powstała by książka ;)

Zapraszam Was do kilku moich zdjęć i wspomnień...

Moja przygoda zaczęła się w Stambule.
Pierwsza wizyta w 2007 roku, w wielkiej tajemnicy  ;) wywołała rewolucję i już kilka miesięcy później mogłam się dumnie nazywać rezydentem Stambułu!!

Nie od razu się pokochaliśmy. Bo życie w 15 milionowej dżungli łatwe nie jest. Język też mi się nie podobał, bo jak np. wypowiedzieć "iyiyim". Turecka moda (dziewczyny: spodnie dresowe, usta i paznokcie w czerwonym kolorze, chłopaki: koszulka w serek i spodnie dresowe ;) też mnie nie urzekła.

Tymczasem podstępnie, cichaczem Stambuł zdobywał moje serce.
 Dzikie tłumy wszędzie, korki niemiłosierne, angielski; zwłaszcza w części azjatyckiej nie jest na porządku dziennym. Komunikacja miejska raz jeździ zgodnie z rozkładem, raz jak się kierowcy upodoba.


Ale Stambuł ma niepowtarzalny klimat, charakter, ma historię i tradycje, na które napotykamy się na każdym rogu. Co drugi weekend odwiedzałam jedną dzielnicę Stambułu i mimo, że spędziłam tam pond dwa lata - to nie zdążyłam odwiedzić wszystkich zakątków.








 Lokalne targi - dusza miasta
 

 Gwar, ruch, tłum ludzi, zapachy i smaki - tureckie targi są jedyne w swoim rodzaju

Smak świeżo wyciskanego soku pomarańczowego, wypity w promieniach słońca i życie od razu staje się piękniejsze ;))


Zawsze mieszkałam w części anatolijskiej (azjatyckiej) tymczasem moja praca znajdowała się w części europejskiej, codziennie więc odwiedzałam dwa kontynenty ;) Moim środkiem transportu był prom, a jeśli prom to i herbata i simit (obwarzanek) a jeśli obwarzanek to i mewy. No i oczywiście słońce!! Dużo słońca!


 





Przed przeprowadzką do Stambułu usłyszałam od kogoś "Polubisz to miasto, kiedy ludzie sami zaczną ci mówić dzień dobry" Turcy są bardzo gościnni i otwarci. Wystarczy pojawić się dwa, trzy razy w jednym miesjcu i już traktowani jesteśmy jak przyjaciele. Z daleka do nas machają, witają się, zapraszają na herbatę/kawę.
Moja nauka języka zaczęła się w malutkim sklepie, ze sprzedawcą, który nie mówił ni słowa po angielsku. Uczyliśmy się wspólnie. Kupując jakiś towar uczył mnie tureckiego słowa a ja jego angielskiego ;)

Miasto zachęca do spacerów, do spotkania z przyjaciółmi. Jest mnóstwo parków, deptaków przy Bosforze, miejsc widokowych.




Stambuł ma też wyspy, na które dotrzeć można promem. Na wyspach nie ma samochodów. Transport odbywa się takimi bryczkami lub rowerami :)


Bardzo lubiłam odnajdywać miejsca powiązane z Polską.







Po jakimś czasie przeprowadziłam się do mniejszej, położonej niedaleko Stambułu miejscowości Bursa. 
Samo miasto nie wywarło na mnie szczególnego wrażenia. Za to otaczające je stare wioseczki, w których czas jakby się zatrzymał są niezapomniane!



 Bursa to też nowe dla mnie doświadczenie. Nauka angielskiego w prywatnej szkole. Uczniowie w przedziale wiekowym 3-18 lat. Sama nie wiem, które lekcje były trudniejsze...te z 3 latakami czy 18 sto latkami ;)
Nie było letko ale no sami popatrzcie na te mordki, które niemal co lekcję wrzeszczały: "ticzer geeejm, plej gejm todej, pliiiiiis"


Mimo trudności praca przynosiła mi wiele radości:


Po Bursie nastąpił powrót do korzeni ;) tzn. wróciłam do turystki i przeniosłam się na południe Turcji.
Cóż tu dużo pisać moment kiedy sięgam w autobusie po mikrofon i witam gości - to jest mój żywioł!
Reakcje zwrotne otrzymywane od turystów wynagradzały wstawanie o 3 nad ranem :)


Ostatnią stacją w mojej turkeckiej historii było miasto ulokowane w Zachodniej Turcji, Izmir.
Niestety zdjęcie z czasów Izmiru jak i Południa Turcji - gdzieś są, ale nawet i najstarsi górale nie wiedzą gdzie...

Jak to zwykle bywa...to co dobre szybko się kończy. Po kilku intensywnych latach wróciłam do Polski.

Turcja i Turcy bardzo mnie zmienili. Bywały chwile bardzo trudne, (jeśli narzekacie na polską biurokrację spróbujcie załatwić sobie pozwolenie na pobyt u Tureckiej policji :|) zostałam okradziona, napadnięta, zatrudniona - oszukana ( nie dostałam pensji), przez 1 dzień byłam nawet bezdomna! Jednak to wszystko blednie w zestawieniu z ilością cudownych doświadczeń i chwil, które przeżyłam. Emocje, które mi tam towarzyszyły, nie powtórzyły się już nigdy potem. Chęć pomocy, troska czasem zupełnie postronnych ludzi, wrażliwość, przychylność na zawsze będą kojarzyć mi się z Turkami. Przyjaźń, taka trwała, mocna prawdziwa. Rodziny, które jak to wszędzie niejednokrotnie borykały się z problemami,  jednocześnie pielęgnowały relacje między cżłonkami.
. Wielowiekowe zabytki. Miejsca oblegane przez turystów jak i zapomniane wioseczki gdzie nikt nie zagląda. Tradycja przeplatająca się z nowoczesnością. Huzun.
Ataturk i duma z bycia tureckim obywatelem
Wszystko to okraszone pysznym jedzeniem i szklaneczką gorzkiej herbaty, gdzieś w cichej uliczce przycupnięci na małym taboreciku, podjadający ziarna dyni.

Taką Turcję uwielbiam! 

Często wspominam, że chciałabym wrócić. Kilkukrotnie już pytaliście co jest przeszkodą.
Dla obcokrajowców, a przynajmniej Polaków, legalna praca w Turcji łatwo dostępna jest jedynie w turystyce i edukacji. Na dzień dzisiejszy ani jedno ani drugie już mi nie odpowiada. Chcę kontynuować pracę w obecnym zawodzie. Pracodawcy tureccy niechętnie zatrudniają obcokrajowców (chyba ze względu na wysokie podatki + ubezpieczenie), zostaje mi więc Dubaj ;)

Do Turcji wrócę! Na pewno! Już nie jako rezydent ale na pewno nie raz jeszcze moje noga tam postanie ;)))


Pamiętajcie proszę, że jest to moja subiektywna opinia, odczucia i przeżycia. 
Jeśli macie inne chętnie poczytam :)


Jak widzicie zdjęcie główne na blogu to też Istanbul. Mój ukochany widok. Miejsce, które odwiedzałam prawie codziennie. Stoję w części anatolijskiej, w dzielnicy Kadikoy a po drugiej stronie widzę Europę i dwa najbardziej znane meczety. od lewej : Błękitny Meczet z 6 minaretami i Hagia Sophia - meczet muzeum.

Pozdrawiam serdecznie
A.

29 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa relacja! Ja w Turcji miałam tylko przystanek w drodze na Cypr, więc jeszcze nie miałam okazji poznać tego kraju. Od dziecka marzę o wizycie w Pamukkale, byłaś tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamukkale - piękne i niezwykłe! Ale jako, że jest na drodze każdego turysty i, że kiedyś bywałam tam regularnie już mi się przejadło. Jakkolwiek, trzeba zobaczyć :)

      Usuń
    2. U moich dziadków w łazience wisi kalendarz z 1992 właśnie z Pamukkale, więc od dziecka się w to miejsce wpatruję ;) Czy tam nadal jest tak, że można się swobodnie kąpać, czy jest to w jakiś sposób ograniczone?

      Usuń
    3. naturalne travertyny - czyli te wapienne baseny z leczniczą wodą są objętę ochroną UNESCO i nie są dostępne dla turystów. Natomiast tuż obok zostały wytworzone sztuczne baseny, również w leczniczą wodą i mułem :) I po tych spokojnie można chodzić i się pluskać :) Obok Pammukale jest też jedna z największych nekropolii, piękne nagrobki sprzed wielu tysięcy lat.
      Oj pojechałabym raz jeszcze...

      Usuń
  2. Ach .... Zachwycasz mnie swoim życiem ... Chyba właśnie o takIm marzyłam ... A wybrałam zawód bardziej osadzający na tyłku , zabrakło trochę szaleństwa i trochę odwagi i oczywiście moja stała cecha nadopdpowiedzialnosc ;))
    Ale... Na szczęście Moj zawód lubię , bo lubię ludzi :)) a podróże uprawiam bardziej turystycznie ....
    Turcje lubię , to moja podróż poślubna w 2007 toku ;)) i zawsze ciepło będę wspominać te wystawianie o 3 w nocy ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to raczej mam (albo miałam?) "co ma być to będzie" ;))
      Jakoś życie tak samo się potoczyło..
      Bardzo, bardzo lubię i mordka mi się cieszy kiedy ludzie wracają z Turcji z miłymi wspomnieniami ;)

      Usuń
  3. Piekna historia. Poznalam tutaj kilku Turkow i wiem, ze jest to otwarty narod. Co dziwne, choc mieszkaja gdzie indziej, zawsze wzdychaja do swojego kraju. Chyba sa troche tak, jak my - Polacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turcy to dość dziwny naród ;) niby taki nowoczesny a jednak taki tradycyjny. Niby otwarty a bywa bardzo zamknięty. Jak to zwykle bywa Turek za granicą to inny Turek niż ten w Turcji mieszkający ;))
      I to prawda, poczucie patriotyzmu, przynależności jest u nich bardzo silne gdziekolwiek by nie byli.

      Usuń
    2. Ja nie wZdycham ;) może czasem za kaszanką ;))

      Usuń
  4. A swoją drogą cudowne zdjęcia , Viagra naturel mnie powaliła na kolana :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytalam tego posta rano w pracy i wywolalas u mnie tyle wspomnien:) Istambul jest rzeczywiscie piekny i magiczny ale tlok i halas przytlaczaja. Wierze, ze mozna do nich przywyknac i nawet pokochac;)

    Ja przez 4 lata pracowalam w Bulgarii i jezdzilam z polskimi wycieczkami do Stambulu. Celnicy na przejsciu granicznym w Malko Tyrnowo to byli mly moje ziomki, wchodzilam do nich za okienko i pomagalam przybijac pieczatki do paszportow moich turystow co by bylo szybciej :) teskni mi sie za tamta praca, mimo niesamowicie dziwnych i nawet przerazajacych wydarzen, kochalam to... no ale trzeba sie bylo ustabilizowac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroki pracy w turystyce ;))) uwielbiałam to ale podobnie jak napisałaś, trzeba było się ustatkować :)

      Mieszkając już poza Stambułem, co najmniej raz w miesiącu starałam się odwiedzać miasto. Za kazdym razem przy wjezdzie, stojąc w potęznych korkach obiecywałam sobie "ostatni raz, no ostatni raz"! ale wystarczyło, że wysiadłam z autobusu i cała złość mi przechodziła ;)))

      Usuń
  6. Zgadzam się z Tobą, Turcy przesympatyczni :) Pamiętam jak w pierwszy dzień pobytu na wycieczce poszłyśmy z koleżanką kupić specjalne buty do chodzenia po kamieniach do morza. Dziewczyny się ze mnie śmiały jak wchodziłam, ale ja odczuwałam niemiłosierny ból a i temperaturę też, bo byłyśmy na koniec lipca. Więc udałyśmy się do sklepików, które całym szpalerem "rosły" wzdłuż głównej drogi w "miasteczku" Kizilagac i tam zapytawszy o cenę chciałyśmy wyjść. Pan sprzedawca z niezwykłym wdziękiem powiedział, że mamy się targować :) Więc to uczyniłyśmy i wyszłyśmy z bucikami uśmiechnięte od ucha do ucha my i Pan również, ponieważ nasz angielski był marny jego też nie lepszy, ale o dziwo świetnie się dogadaliśmy :) Oj Stambuł to moje marzenie do spełnienia. Muszę się zebrać i spisać, bo ogólnie ten wyjazd był z przygodami a już 3 rok mija i zaczynam zapominać szczegóły przygód i czasem mi się plączą z przygodami z wyjazdu do Grecji.
    Bardzo się cieszę, ze napisałaś o swojej sympatii do Turcji, ale wciąż mi mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zawsze wolałam robić zakupy wszelakie na targach, ale oczywiście jako "obcą" na początku zawsze mnie oskubywali z kasy. Wziełam ich na sposób. Nauczyłam się kilku zdań po turecku, np. "pól kilo czarnych oliwek proszę" etc, popracowałam nad akcentem, i w ten sposób rachunek za sprawunki znacznie zmalał :D
      Tymczasem w turystycznych miejscach i sklepikach - targowanie się jest całkiem fajne.

      Słyszałam, że z Polski jest dużo weekendowych wycieczek do Stambułu.
      Gorąco polecam :)))

      Usuń
  7. Wspaniała relacja!Nigdy tam nie byłam,mam nadzieję,że kiedyś mi się uda...
    Moje kontakty z rodowitymi Turkami ograniczają się do zakupów od nich kebaba-w Polsce albo w Niemczech;)

    Rozumiem,że z turystyką i angielskim masz się za pan brat.Jesteś wykwalifikowanym pilotem wycieczek?I jeszcze do tego nauczycielką angielskiego?Super mix:)
    Bycie rezydentem czy pilotem to świetna sprawa!Można dobrze poznać obcy kawałek świata i ludzi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kebap! Rany alez mi checi narobilas ;))
      Licencje pilota zrobilam kupe lat temu. Wcale nie planujac pracy w tym zawodzie. Raczej myslac "moze sie kiedys przyda"
      Angielski wyszedl z potrzeby pracy :)

      Moje studia ani z jednym ani z drugim nie maja nic wspolnego :)
      ale tak to jest zycie plynie swoimi sciezkami i nigdy nic nie wiadomo!

      Usuń
    2. Ja ukończyłam kurs pilotażu,ale nie podeszłam do egzaminu.
      Mogę być za to wychowawcą kolonijnym dzieci i młodzieży (ale jeszcze z tej możliwości nie skorzystałam):)

      Usuń
  8. Przepiękna opowieść i zdjęcia. Najbardziej poruszyły mnie słowa, że pobyt w Turcji bardzo Cię zmienił. Uwielbiam to nasiąkanie człowieka światem (w tym - innymi ludźmi).

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczne fotki i ciekawy post, ale najbardziej wpadł mi w oko z rysunkiem i podpisem "I love you Aneta teacher" Nawiasem mówiąc, też jestem Aneta ;)
    Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne wspomnienie widać,że tęsknisz za Turcją ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawi mnie to miasto od jakiegoś czasu. Ale nie chciałabym tam zawitać na jeden dzień - przynajmniej na dwa tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre podejście! Czuję, że spodobało by Ci się w Stambule :)

      Usuń
  12. Na przelomie wrzesnia i pazdziernika bylam m.in w Izmirze I Kusadasi. Turcja i jej mieszkancy zawsze mnie urzeka


    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się w 100% z Twoją opinią!. Spędziłam w Stambule 4 wspaniałe, niezapomniane miesiące. Tyle pięknych, magicznych miejsc, dźwięków, zapachów (zwłaszcza smażonych ryb w Kadikoy:), przypadkowych spotkań, życzliwych ludzi, powrotów o wschodzie słońca z Europy do Azji...Stambuł to jedno z tych nielicznych miast, do których się tęskni i chce się wracać drugi, trzeci...kolejny raz.
    Polecam wybrać się też w mniej turystyczne zakątki Turcji: na północ (wybrzeże Morza Czarnego), wschód i południowych-wschód kraju. Ludzie są tam jeszcze bardziej życzliwi, pomocni i ciekawi obcokrajowców, zawsze mają czas na rozmowę albo żeby osobiście zaprowadzić nas do miejsca, którego szukamy. Nigdy nie zapomnę małżeństwa po 50-tce, które tylko zapytałyśmy o drogę, a oni sami zaoferowali, że zabiorą nas tam swoim samochodem, potem oprowadzali nas po ruinach zamku, opowiadali o jego historii, o swojej rodzinie i wielu innych rzeczach (wszystko oczywiście po turecku:) a na koniec zaprosili nas do siebie na kolację! Niby obcy ludzie, z innej kultury, religii, a na koniec czułyśmy się jakbyśmy byli rodziną:) Takie rzeczy zdarzają się tylko w Turcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw na wlasna reke potem juz zjako przewodnik mialam szanse pozna ta dalsza i ta blizsza Turcje :) Jest tak rozlegla i tak zroznicowana, ze mam potrzebe precyzowania: np. mieszkancy Tucji polnocnej....
      ale zgodze sie, ze sa niesamowicie goscinni, zyczliwi i pomocni. Niestety coraz czesciej jest to interesowna pomoc
      W moim rankingu krajow naj: bardziej goscinnych, ludzi najbardziej pomocnych jest Oman aktualnie. Malo co mnie jest po tylu latach tu i tam spedzonych zaskoczyc, a Oman i Omanczycy powalili mnie na lopatki :)

      Usuń
  14. Byłam w Turcji dwa razy, ale na pewno będę jeszcze nie raz. Mam podobne odczucia dotyczące obcowania z historią na każdym kroku. Kapadocja - niesamowita, tajemnicza, zapierająca dech... Stambuł - jeszcze do odkrycia :)
    Pięknie i ciekawie piszesz. Przeczytałam dzisiaj całego bloga i chcę jeszcze :D
    Bardzo dużo ciekawych rzeczy dowiedziałam się o Emiratach i ludziach tam żyjących. Uwielbiam to :) Masz już we mnie stałą czytelniczkę.
    Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz ile radosci mi sprawia czytanie takich slow! Koniecznie odwiedz Stambul - zupelnie magiczne miejsce..

      Dziekuje Ci bardzo stala czytelniczko :))

      pozdrawiam cieplo!

      Usuń