Noclegi i przeloty to zazwyczaj największe koszta każdej podróży. Co
zrobić jeśli nie mamy kieszeni wypchanych pieniędzmi a głowa pełna jest
podróżniczych marzeń?
Chcemy czuć się bezpiecznie, odpocząć, nabrać sił przed kolejnym dniem.
Pewnie dla wielu z Was nie
będzie to żadną nowością ale mam potrzebe podzielenia sie moimi doswiadczeniami :)
Coś bez czego żaden porządny podróżnik się nie rusza to śpiwór. śpiwór
podczas takich wypraw stanie się waszym największym sprzymierzeńcem a
wraz z plecakiem tworzyć będziecie świetny zespół ;) Mając śpiwór,
zawsze, w każdej sytuacji mamy zapewnione absolutne minimum do przetrwania nocy.
![]() | |
| http://www.omgfunnypictures.com |
Najlepiej gdybyśmy mieli również namiot. Jesteśmy wtedy niezależni i
portfel też się cieszy! Przyznam szczerze, że ja nigdy nie podróżowałam
z namiotem...nie lubię, za duży, za ciężki, zbyt irytujący przy
rozkładaniu ;)))
ale takim bym nie pogardziła!
![]() | |
| http://zeitblog.com |
Do rzeczy!
1. Dachy hoteli
Zapominamy o noclegach w hotelu!
Hotele są bez wyrazu, bezpłciowe - mam na mysli hotele, w ktorych cenę moglibyśmy zaliczyć do akceptowalnych. Mimo to nie sa bezuzyteczne na drodze podroznika. W wielu krajach bardzo popularne jest nocowanie na dachu hotelu.
![]() | |
| http://www.virtualtourist.com |
Czasami wystarczy wejść i zapytać czy jest taka możliwość, czasem
trzeba trochę pogadać zanim dostaniemy zgodę. Bywa, że hotele, które
przyjmują takich turystów dają materace, karimaty czy jakieś koce, no
ale przecież my mamy spiwór, więc noc nam nie straszna! Bywa, że jest
mała butla z gazem, gdzie można zagotować wodę. Cena za taki nocleg to zazwyczaj kwesitia kilku groszy!
2. Hostele-Schroniska
W Afryce Północnej bardzo popularne są tzw. Auberges, czyli po prostu
tanie hostele. Możemy wynająć pokój pojedynczy a możemy spać w tzw.
dormitoriach, czyli pokojach wieloosobowych.
![]() |
| http://www.maplandia.com |
Tutaj też przyda się nasz przyjaciel spiwór, bo czesto bywa tak, że koce, materace pozostawiają wiele do życzenia pod wzgledem walorów zapachowo - estetycznych;)
W
cenie wiliczone jest śniadanie, skladające się zazwyczaj z kawałka
bułki/bagietki, miodu, twarożku, lokalnej herbaty czy kawy.
Najwiekszą
zaletą takich miejsc jest to, że znajdziemy odpowiedź na każde
nurtujące nas pytanie. Skąd, dokąd, gdzie, za ile, po co - obsługa to
najlepsi przewodnicy!
Prócz tego spotkać możemy podróżujacych z całego świata. Często bywa, że spotykamy kogoś kto zmierza w tym samym kierunku.
Pamiętać trzeba, że za ciepły prysznic trzeba dodatkowo zapłacić. Zimnej wody pod dostatkiem ;)
Zdecydowanie jedne z moich ulubionych miejsc podczas podróży.
3. Kempingi
Każdy taksówkarz, każdy kierowca
busa wie gdzie są kempingi! Opowiem Wam pewną historię. Gdzieś w
Mauretanii, pośrodku raczej niczego zastała mnie noc. Kemping -
pomyślałam! Jak pomyślałam tak zrobiłam. Przy bramie zostałam powitana
bardzo ciepło i serdecznie. Drugim pytaniem było "ok, gdzie Twój
samochód?" "nie, nie! Ja podróżuję bez samochodu" - odpowiedziałam. "
no broblem, namiot?" - zapytał Maur, któremu brakowało kilku przednich
zebów, "nie, nie mam namiotu, ale spiwór mam !"
Kemping
przeznaczony był tylko dla samochodów, na szczęscie po kilku minutach
rozmowy dozorca pozwolił mi wejść na teren kempingu i przenocować.
Najpierw
zaprosił mnie na arabską herbatę: czytaj silny napar z herbaty z chyba
toną cukru, pitą oczywiście z jednej szklaneczki, która czystej wody to już dawno nie widziała. Dużo, oj duuuuuuuuuużo
mnie kosztowao wypicie tego trunku ;)
Po tym jakże zacnym
przywitaniu dozorca postanowił poszukać mi miejsca do spania. Dostałam
kawałek ziemi pod drzewem. Podziekowałam pięknie i zaczełam rozkładac
swoje bambetle. Noc byla chłodna i wietrzna. Po chwili zobaczyłam
dozorcę z wielkim kartonem w ręku. Rozłożył go w taki sposób, że
spełniał funkcje karimaty i osłaniał od wiatru z jednej strony. Jaka ja
bylam wdzieczna!
Po prysznicu, gotowa do spania, zauważam mojego Maura.
Podchodzę i chcąc sama siebie uspokoić, pytam "jakieś węże tutaj?"
(musicie wiedzieć, że Niekowa fobią - sa gady wszelkiego rodzaju,
brrrrrrrrrrrrr).
Pan nie do końca zrozumiał o co mi chodzi, więc
pomagam sobie mową ciała, i mówię "wąż, no
pssssssss' i próbuję ręką naśladować ruch węża ;)
Bezzebny pan
zrozumiał o co mi chodzi. Szeroki usmiech zagoscił na jego twarzy i mówi
do mnie "tak, tak, chodź pokażę Ci" Serce mi zamarło!!!! Możecie sobie
wyobrazić jak spdziłam nastepnych kilka godzin. Siedziałam przycupnieta w
moim śpiworze, latarką świecąc dookoła, co by odegnać te węże, które na
pewno czekały tylko na to by mnie kąsac! Po kilku godzinach dozorca
widząc, że nie spię przyszedł i pyta "broblem?"; "nie, nie, skaaaad" -
odpowiadam. Zapewnił mnie, że mogę spać spokojnie, on bedzie czuwał ;) W
końcu wymęczona zasnęłam. Pamitam jedynie, że za każdym razem kiedy
wybudzałam się z mojego półsnu - widziałam mojego stróża
przechadzającego się obok.
Rano przywitał mnie kolejną szklaneczką herbaty (dlaczeeeeeeeeeego) i arabskim chlebem.
Na dodatek nie wział ode mnie ani grosza :)
4. Couch Surfing, o którym pisałam TU
Wspaniała okazja by poznać kraj od podszewki.
5. Lokalne...hmmm, no lokalne "hotele" ;))
Przy drogach w Afryce możemy spotkać takie noclegownie, połączone zazwyczaj z restauracją.
Są jakieś „dywany„ na podłodze, jest miska z wodą, jest dach. Jest schronienie. Można nocować :)
![]() | ||||||||
| autor Rafal Mamok |
![]() | |||||
| Sri Lanka |
Hamak też jest świetną alternatywą
![]() | |
| http://www.srilankanexpeditions.com |
Bywa, że znajdziemy opuszczone chatki rybaków, które wraz z naszym śpiworem stanowić będą fantastyczny hotel :)
***
Zdarzyło mi się też spać,za zgodą imama w opuszczonym meczecie, na lotnisku, które w nocy było zamknięte ...i jeszcze w kilku innych nietypowych miejscach ale to już zupełnie inne historie...
Pewnie, że nieraz jest niewygodnie. Nie raz zimno. Czasami trzeba
walczyć ze wstrętnym szczurem. (Polka, góralka vs Lankijski Szczur 1:0)
Trzeba nauczyć się dzielić pokój/łóżko z jaszczurką, która raz po raz
przebiegnie z kąta w kąt. Czasami w plecaku znajdzie się wstrętny
pająk.
Czy warto?
Dla mnie tak!!! A dla Was?
A może nocowaliście w jakichś dziwnych/niespotykanych miejscach? Dajcie znać, chętnie poczytam :) (Pan Mamok mógłby podzielić się swoimi opowieściami;))








Pozarlam post w calosci, teraz chyba musze przeczytac jeszcze raz powolutku, zeby przeprocesowac kazda mysl. Moim najdziwniejszym miejscem gdzie spalam bylo miedzy lozkiem a sciana :). Zostalam tam wgnieciona przez 4 inne osoby, notabene, spiace w tym samym lozku. Na pewno wiesz jakie to uczucie miec zdretwiala noge, ale zaloze sie ze nie wiesz jak to jest miec zdretwiale obydwie rece, obydwie nogi i szyje naraz. Jak "mrowki" odchodza to ma sie ochote krzyczec. Kiedy ja zaczelam krzyczec, wszyscy pomysleli, ze opetaly mnie jakies demony! Kompletnie nie mialam kontroli nad swoimi miesniami! Malo kiedy dopuszczam sie napisania, ze komus czegokolwiek zadroszcze, ale Tobie (normalnie) zazdroszcze jak cholera!
OdpowiedzUsuńKobieto!! Twoje posty i komentarze, nie wazne o czym piszesz sprawiaja, ze smieje sie na glos :D :D wyobrazilam sobie biednego Pleasurka zgniecionego przez 4 osoby! :D masz dar poruszania wyobrazni!!!
UsuńCzasami sie dziwie, ze ja jeszcze zywa po tych przygodach ale fakt wspomnien i wrazen to ja mam pod dostatkiem :))
Pakuj sie to wyruszymy razem ;))))
A skrzynke mailowa to Ty sprawdzasz czasami?
UsuńChyba najdziwniejszym miejsce w jakim zdarzylo mi sie spac byla klatka schodowa wielkiego wiezowca w Katowicach, i malo ma to wspolnego z podrozowaniem a wiecej z za bardzo zakrapiana impreza za czasow nastoletniego szlajania sie po hiphopowych koncertach:)
OdpowiedzUsuńNatomiast wiele razy zdarzylo mi sie spac we 3-4 osoby na jednym lozku, podczas roznych wypadow w Bulgarii. Sypianie na lotniskach to tez nie nowosc...
Zazdroszcze Ci tej Sri Lanki! Gdzie sie teraz wybierasz???
Mysle, ze wszystkie moje dziwne noce byly bardziej bezpieczne niz Twoja noc na klatce schodowej ;)))
UsuńSri Lanka urzekla mnie przyroda! jaaaaaaaaaacie, zeby tak troche tego raju do Dubaju sprowadzic :)
:)) tak pustynia na Synaju , śpiwór , rozgwieżdżone niebo i ciepełko jakie daje wielbłąd ...
OdpowiedzUsuńTo przygoda życia ....
Niestety mało realne żebym jeszcze kiedyś powtórzyła takie cudowne szaleństwo ;)
A poza tym 3 tygodnie podróży stopem po Europie ... I spanie gdzie popadnie ... Na stacji benzynowej , pod budką stażników granicznych miedzy Hiszpanią a portugalią , w krzakach w Lisbonie, na pace TIRa, na plaży , przy wjezdZie na autostradę , całkowicie pustej- i to przez dwa dni bez jedzenia i wody zanim pierwszy samochód przejechał .... Na skwerku w Amsterdanie ... Och to były czasy...
A teraz ... Rodzinne hotele All inclusive ... I to tylko jak zaciągnę mojego pracoholika na urlop ;)
Może właśnie dlatego trochę ci zazdroszczę ... Wolności i przygód ... I tej pasji podróżowania
Usuń