niedziela, 7 października 2012

Pustynna fotorelacja


Post dla wytrwałych!
A właściwie fotorelacja :)

Zapraszam Was na relację z mojego piątkowego dnia i nocy na pustyni.
Nasz lokalny przyjaciel, prawdziwy nomad, urodzony na pustyni, znający niemal każde jej ziarnko zaoferował nam lekcje jazy po wydmach. Jakże więc było nie skorzystać!

Zaczynamy odczuwać pustynny klimat...piach wszędzie

Czołg - samochód naszego mistrza ;)




Czuć już zapach pustyni....aczkolwiek ciągle jesteśmy w Dubaju. Tutaj bez samochodu ani rusz! Nawet wielbłądy mają własny transport ;)



Dojeżdżamy na miejsce.

Przed wyruszeniem na pustynię trzeba przygotować samochody.





To znaczy spuścić odpowiednią ilość powietrza z opon. Nasz specjalista osobiście sprawdza wszystkie opony. Podekscytowanie rośnie!!










Ruszamy!!

Ślady przeciera nasz mistrz ;)
  Lekcje idą nam całkiem dobrze..wspinamy się na wydmy bez większych problemów




Przezabawnie było, kiedy podążając śladami pierwszego samochodu, bez odpowiednich umiejętności zakopywaliśmy się w piasku. Mohamed (nasz nomad) wracał, podjeżdzał, po czym spokojnym, pewnym, wszystkowiedzącym tonem mówił np. "Sprzęgło na 1/4, wciśnij to i to, skręć około 30 stopni w prawo, poczujesz opór piasku, wyprostuj kierownicę"
Działało!

Bawiło mnie to do niezmiernie, bo dla niego te ruchy, te czynności i zachowania są tak oczywiste. Tymczasem mnie  to kojarzyło się to z podawaniem przepisu na muffinki "do dwóch jajek dodaj łyżkę cukru, miksuj przez 3 min " ;)))

Zabawa trwała w najlepsze, w pewnym momencie jeden z samochodów zakopał się bardzo głęboko.


 Spokojni, wiedząc, że tuż obok jest pustynny wyga, czekamy aż wyciągnie nas z tarapatów.



Kawałek liny, sporo umiejętności i uff!! Jedziemy dalej!


 
 W pewnym momencie pustynia pokazuje, kto tu jest szefem... 
Samochód Mohameda zapada się w ogromną wydmę...


Mohamed ze wszelkich sił usiłuje się wydostać...rezultatem jednak jest tylko ogrom wznieconego piachu i głębsze zapadnięcie się samochodu.




Postanawiamy ponownie użyć liny.

W przypadku małej Toyoty lina była wystarczająca, jednakże przy wyciągania tego małego czołgu pękała raz po raz...dołożyliśmy jeszcze jedną, nic nie było w stanie ruszyć samochodu.

Postanowiliśmy spróbować holować z bliższej odległości...rezultat widać: Toyota również utknęła!!!


Na nic zdało się pchanie samochodu, na nic odkopywanie piasku spod kół. Obydwa samochody były nie do ruszenia.

Dostaliśmy lekcję zwaną "Lina"
Lekcja brzmi: Wybierając się na pustynię weź najmocniejszą linę z możliwych. 

Mając jeszcze jeden samochód do dyspozycji próbowaliśmy ściągnąć Toyotę z wydmy. Daremny nasz trud.
Nasze zwykłe liny raz po raz rwały się jak sznurówki.


Widząc, że nasze starania nie przynoszą efektów i mając na uwadze, że za 1.5h zapadnie zmrok, część naszej ekipy wróciła do miasta aby przywieźć porządną linę.
W zaledwie kilka chwil po ich wyjeździe przejeżdżający obok  jeep zatrzymał się z pytaniem, czy wszystko gra. Samochód miał wbudowaną metalową (? jakkakolwiek by to nie była, była diabelsko mocna) linę. Podoczepialiśmy wszystko i w ciągu 2 min obydwa samochody zostały uwolnione :)


Wdzięczni i szczęśliwi ruszyliśmy dalej

Nie minęło 10 min, kiedy natknęliśmy się na ... zakopany samochód. Teraz to my ratowaliśmy uwięzionych przez wydmę nieszczęśników. Wiał straszny wicher, więc wybaczcie mi brak zdjęć z naszej akcji :)

Tymczasem zapadł zmrok i pora było rozpalić ognisko

Tak skończył się nasz pustynny rajd.
Dzięki temu, że byliśmy w towarzystwie doświadczonych ludzi, którzy z nie jednej opresji wyszli, zabawa była przednia. Aczkolwiek tuż po wyjeździe z pustyni, kupiliśmy porządne liny...na przyszłość :)
***
 

Post Scriptum ;)

W czasie kiedy jedni próbowali wydostać samochody z wydm - puapek, inni:

Oddawali się rozkoszy podziwiania piachu po horyzont!


Wspinali się na wydmy próbując zostawić fajne ślady ;)


Próbowali uchwycić swój powabny cień ;)


Korzystali z dobrodziejst piaskowego peelingu stóp:


Przekazywali niewerbalne wiadomości na drugi koniec świata:


Próbowali uchwycić swoje odbicie w oknie zasypanego samochodu, by przekazać flogo i blogo wiczom pustynne pozdrowienia:


Do następnego ! :)
Aneta

19 komentarzy:

  1. Czy moge do Ciebie przyjechac?! Nienawidze wysokich temaperatur, ale marzy mi sie raz w zyciu zobaczyc na wlasne oczy taka wlasnie pustynie. Poczuc ten pisek miedzy palcami i tez zrobic sobie kilka zdjec. Twoje sa super! Anetko, podpisuj zdjecia, bo w sieci nic nie ginie i obys nie zobaczyla ich kiedys na jakims innym portalu, podpisanych cudzym nazwiskiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przybywaj :)) teraz temperatury są cudne, 35C i sucho!! a po 20tej na pustyni zimno:)
    Hmmm, muszę raz jeszcze przemyśleć podpisywanie zdjęć, kiedyś się nad tym zastanawiałam, ale stwierdziłam, że są tak beznadziejne, że ten, kto chciałby je skopiować nie będzie miał zbyt wiele pożytku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, piękne zdjęcia. Czuję przed pustynią jakiś lęk. Nocą bym nie zasnęła, bo wyobraźnię mam rozbudowaną i lęki przed "robactwem", ale gdybym się znalazła w okolicach to nie omieszkałabym tam wstąpić ;) tak jak w Kapadocji nie mogłam sobie odmówić swobodnego lotu balonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, trzeba skorzystać :) ja też się boję pustyni, na wiele sposobów, jednocześnie uwielbiam. Magicznym miejscem jest dla mnie.
      Kapadocja była dla mnie wyzwaniem, bo mam potworny lęk wysokości! Nawet nie lęk wysokości, bo o ile mam coś stabilnego pod nogami tom odważna nawet będąc wysoko, a balon nie daje mi poczucia stabilnosci :) mimo to bylo warto, fakt :)

      Usuń
  4. relacja swietna ale po oponach widze ze ci nomadzi to dosknale na tych oponach sobie radza na autostaradch w Dubai ale na piasek to one sie nie nadaja niestety a juz FJ cruiser oponami moze imponowac na glownym deptaku asfaltowym w Dubai :-)) Ale fakt ze przygode mialas swietna . Dla mnie najlepsze jest zdjecie wilblada na Toyocie !!!! jak Toyka padnie to wielblada sie wyciaga i dalej w droge . szok !! :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. z lekcji zapamietalam tyle: toyota-opony ok. Landek - nie. czołg - nie wiem ;)) pojechalismy na zupelnym spontanie (stad tez brak liny),i nie wjezdzalismy na głeboka pustynie. ale od przyszłego tygodnia na powaznie bedzie nas uczył jazdy po piachu ;) ja tez ze wszystkich pojazdow wybieram wielblada ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wlasnie camel jest najpiekniejszym pojazdem pustyni :-))

      Usuń
  6. aaaaaale przygoda :)
    przypomniałaś mi moją w Arizonie :) kiedyś na pewno ją opiszę :)
    cudowne zdjęcia! kobieta na pustyni. wiadomo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. wow ale widoki........... zapieraja dech w piersiach a widziec to w rzeczywistosci to dopiero musi robic wrazenie!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne zdjęcia, zazdroszczę takiej przygody ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ojojojojjjjjj jaka szkoda że mnie tam nie ma!!!!!! cudnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Super relacja:) I piekne zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaaa! Dubaj zrobił na mnie wrażenie, ale dopiero widok pustyni przeszył prawdziwym dreszczem. O ile świat arabski nie wzbudzał dotychczas mojego nadmiernego zainteresowania, to pustynia kompletnie mnie oczarowała i oprócz Twojego bloga poszukam jeszcze innych źródeł informacji o tamtym rejonie świata. Bardzo cieszę się, że "tam" jesteś i tak świetnie opisujesz swoje obserwacje oraz przeżycia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna pustynna relacja,znakomite zdjęcia i b. ciekawy opis, z przyjemnością ją obejrzałem. Chętnie zobaczę jeszcze coś podobnego, niekoniecznie z pustyni. Zastanawia mnie jedno, auta muszą być w wersji odpornej na warunki pustynne ..???
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, nie znam sie na autach jezdzacych po pustyni ;) Np. nasz Land Rover teoretycznie sie nie nadaje, tymczasem jak widac przy odrobinie woli mozna wszystko. Wielu ludzi kupuje tanie, uzywane 4W samochody i przerabia je zgodnie z warunkami pustynnymi. Na takie nie profesjonalne wypady - nic wiecej nie trzeba :)
      pozdrawiam i ciesze sie, ze sie podoba :)

      Usuń
  13. Ale bomba!Miałaś wspaniałą przygodę!A czytając opisy i oglądając zdjęcia,czułam się,jakbym tam była;)Tak,jak wciąga pustynny piach,tak wciągający jest Twój blog!

    OdpowiedzUsuń
  14. jejku jaki swietny pustynny krajobraz !!

    OdpowiedzUsuń